Przeklęty: historia domu Smurlów – recenzja

0

Ed i Lorraine Warrenowie byli nadzwyczajnym małżeństwem. Ona była jasnowidzką, a on demonologiem. Co najważniejsze, mężczyzna był jedynym świeckim egzorcystą zaakceptowanym przez Watykan.

Uwielbiam historie paranormalne, a o tym małżeństwie dowiedziałam się dzięki Obecności, zresztą pewnie jak większość osób. Przeklęty: historia domu Smurlów to druga książka związana właśnie z Warrenami, którą mam na półce. Jednak tej nie byłam w stanie przeczytać na raz. Chociaż na początku wolno się rozkręcała, później było już zdecydowanie lepiej.

Już sam opis mówi, że ta sytuacja była najtrudniejsza w ich całej karierze. Zupełnie się w nią zaangażowali. Zresztą było to jasne podczas czytania całości. 

Książka ma w sobie elementy reportażu, czyli wywiady. Są też najzwyczajniej opisane wydarzenia oraz odczucia Eda i Lorraine. Na całe szczęście spokojnie da się w tym połapać, może dla niektórych to wprowadzać lekki chaos, ale mnie to jakoś nie zniechęciło.

Jak już wspomniałam, nie byłam w stanie przeczytać książki ciągiem. Wiele sytuacji i opisów było po prostu przerażających. Sama nie wiem czy to kwestia przedstawienia, czy fakt, że to prawdziwa historia. Właściwie tragedia, która dotknęła rodzinę. Nie jestem typem strachliwca, kwestie paranormalne nie powodują, że się trzęsę ze strachu. Jednak tę historię zdecydowanie musiałam czytać w dzień, noc była zbyt cicha i uruchamiała mi się za bardzo wyobraźnia.

Dom w West Pittson został zbudowany w 1896 roku i od początku każda rodzina doświadczała tam przeróżnych rzeczy. Już z samego opisu wiadomo, że nawet jak stał on pusty, nie było tam w ogóle spokojnie. Tak naprawdę sprawa zyskała rozgłos po wprowadzeniu się Smurlów. To oni przeżyli największy koszmar, który przeczytałam.

Zapewne gdyby nie fakt, że zagłębiłam się w życiorys Warrenów, w ogóle bym nie uwierzyła, że jedna rodzina przeżyła taką tragedię. Uznałabym, że wszystko zostało podkoloryzowane, aby przyciągnąć czytelników. Jednak ich dorobek, tj. Eda i Lorraine, upewnia mnie, że tak było. Nawet odnoszę wrażenie, że mimo mocnych opisów, wiele rzeczy nie dało się wyjaśnić, a się wydarzyły. Tak jakby coś było ukryte, bo było zbyt ciężkie dla autorów, jak i dla odbiorców. Właściwie to tylko moje odczucie. Mam nadzieję, że mylne, bo sama książka opisuje straszliwe rzeczy, którym nie życzy się nawet najgorszemu wrogowi.

Zdecydowanie książkę polecam każdemu, kto interesuje się taką tematyką. I chociaż boli mnie to, że nie umiałam pochłonąć jej na raz, jestem zdecydowanie zadowolona z lektury. Dodatkowo jest to dla mnie samej kolejny krok do poznania bliżej historii, nieżyjących już, Warrenów.

Ed Warren zmarł w 2006 roku, zaś Lorraine w 2019. Ciekawostką jest to, że kobietę możemy dostrzec w jednej ze scen filmu Obecność. Wiecie w jakiej?

0 0 vote
Article Rating

Leave a Reply

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments