Czerwona strzała udowadnia, że powieść, w której jednym z głównych wątków jest sztuka i twórczość, może być twardym i trafnym obrazem rzeczywistości, w której wszyscy funkcjonujemy.
Główny bohater, który jest jednocześnie narratorem opowieści, zmaga się z depresją. Dawno w literaturze nie spotkałam się z tak przejmującym jej przedstawieniem. Choroba jest nazwana Mgłą, czyli zjawiskiem, które ma to do siebie, że może lekko przysłaniać otoczenie, ulatywać, a czasem przytłaczać do klaustrofobicznych granic. Gdy znika, bohater pracuje, rozwija swój związek z Annie, zbiera materiał do książki. A gdy spowija go dochodzi do różnych, nierzadko skrajnych zachowań. Tak jak chory bohater, czytelnik nie wie, kiedy Mgła wróci. Niepokój, lęk związany z tym, co może za chwilę się wydarzyć, udziela się w trakcie czytania.
Powieść jest mocno osadzona w realiach XXI wieku. Annie pracuje w branży zajmującej się AI, bohater również jako artysta wizualny jest kimś pomiędzy tradycyjnym artystą a osobą, która tworzy coś, w czym wkrótce zastąpi go algorytm. Jednocześnie wracamy do przeszłości razem ze wspomnieniami bohatera. Gdy wyrusza w podróż, obserwujemy razem z nim krajobrazy Włoch i kolejne stany USA.
Rozpoczynając lekturę, nie spodziewałam się wiele. Czerwona strzała zapewniła mi jednak wrażenie zajrzenia w umysł artysty i osoby cierpiącej na chorobę, której postrzeganie w społeczeństwie wciąż obarczone jest stygmatyzacją oraz stereotypami. Tak jak głosi opis okładkowy: jest to słodko-gorzka opowieść, w której świat wyobraźni i prostej codzienności splótł się, tworząc naprawdę dobrą powieść.
Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu Czarne.
Odpowiedz