Do trzech superbohaterów sztuka?
Chrisa Evansa nikomu nie trzeba przedstawiać, zrobię to jednak z dziennikarskiego obowiązku. Pierwszy raz jako superbohater pojawił się w ekranizacjach przygód Fantastycznej Czwórki z 2005 i 2007 roku, gdzie grał Johnny’ego Storma, czyli Ludzką Pochodnię. Filmy te nie były wyjątkowo dobrze przyjęte (gdyby wiedzieli jak będzie wyglądać kolejna kontynuacja), ale Evans dobrze się wtedy spisał. Później zaproponowano mu rolę, z której jest teraz najbardziej znany: Kapitana Amerykę. Evans początkowo nie był co do tego przekonany, ale później namówił go sam Robert Downey Jr. Wcielałsię w tę postać przez obecnie wszystkie trzy fazy MCU.
Tymczasem Spider-Man nie był uwzględniany w tym uniwersum od samego początku z powodu posiadania przez Sony praw do tej postaci. Jednak gdy studio nie było w stanie zrealizować swoich wielkich planów dotyczących serii Amazing Spider-Man, zawarło umowę z Marvelem, która pozwoliła pajęczakowi powrócić do domu. W tej roli został obsadzony Tom Holland i już w swoim debiucie podczas Civil War spotkał się z Kapitanem.
Evansa prawdopodobnie skończył swoją przygodę z MCU, jednak wciąż jest otwarty na dyskutowanie o superbohaterach. Podczas rozmowy ze STYLE aktor przyznał, że jego bohaterem z dzieciństwa nie był Kapitan Ameryka, ale właśnie Spider-Man. Co więcej, chciałby go zagrać:
Chciałbym robić takie sceny, jak przyczepianie się do budynków i próby skakania z jednego do drugiego. Ale nie chciałbym nosić maski Spider-Mana. Jestem bardzo klaustrofobiczny i wątpię, czy mógłbym założyć taki pełny kostium z maską przez wiele godzin dziennie na planie. Wolę mój strój Kapitana Ameryki, który i tak uważam za fajniejszy!
Ulubiony bohater Evansa (w przeciwieństwie do Capa) będzie kontynuował swoje przygody w MCU. Spider-Man powróci w swoim trzecim solowym filmie w przyszłym roku, a poza tym umowa między Sony i Disney’em daje mu bilet do jeszcze jednego filmu wspólnego. Czy czeka go tak samo sentymentalny finał, jaki Steve Rogers miał w Endgame? Czas pokaże.
Odpowiedz