Młody rabuś próbuje odkryć tajemnicę swojego pochodzenia, która może mieć wpływ na przyszłość całego chrześcijańskiego świata.
Pierwszy album z serii zawiera trzy tomy oryginalnej powieści zatytułowanych kolejno Znamię szatana, Tajemnica papieża i Krzyż Świętego Piotra. Za scenariusz odpowiada Stephen Desberg, znany z takich dzieł jak Billy The Cat, czy Golden Dogs. Rysownikiem został Enrico Marini, znany polskim czytelnikom z Cygana, jak również Drapieżców.
Co do ogólnej fabuły mam stosunek ambiwalentny. Raz otrzymujemy zapierającą dech w piersi akcję, przepełnioną różnymi ciekawie pokazanymi rozwiązaniami oraz sceny dające dobrej jakości dialogi. Innym razem nużące i przeciągające się rozmowy w scenach pozbawionych ciekawszych zdarzeń. Dawało mi to chwilami poczucie znużenia podczas czytania. Niektóre wątki wydają się zbyt przekombinowane, nieprzemyślane i zbyt nierealistyczne. Na pochwałę na pewno zasługuje zarys historyczny, który świetnie przedstawia XVIII-wieczny Rzym. Dodatkowo twórcy dali nam parę ciekawostek z wydarzeń z przeszłości, co może się spodobać osobom, które pasjonują się poznawaniem dawnych epok. Tuż przed rozpoczęciem pierwszego tomu znajdziemy nawet podziękowania dla jednego z historyków, który udzielił eksperckich porad z zakresu broni, barw wojskowych, czy ubiorów, co sprawia wrażenie, że starano się z dokładnością przedstawić świat sprzed około trzystu lat.
Największą zaletą całej opowieści bez wątpienia jest tytułowy bohater. Został on naprawdę świetnie przedstawiony przez scenarzystę. Sądzę, że każdy czytelnik polubi go za jego charakter. Jest on awanturnikiem, nie stroniącym od bójek. Dobrze wyszkolony w walce, pomimo młodego wieku nie ma sobie równych. Komiks ma dosyć pikantny charakter, ponieważ nie raz pokazuje mężczyznę z rozebranymi kobietami, których twórcy nie wstydzili się odpowiednio zilustrować. Sam bohater jest również zabawny, nie raz i nie dwa zarzuci mniejszym lub większym żartem. Można podkreślić, że nie są one nachalne i dobrze wpasowują się w narrację.
Cieszy mnie praca Enrico Mariniego – rysownika. Świetnie odwzorowuje architekturę Rzymu, jak i dobrał żółto-pomarańczowe kolory, które kojarzą się z miastami tej epoki. Niektóre ujęcia sprawiają wrażenie, jakby były jednym z kadrów filmowych.
Choć fabuła czasami się chwieje i potrafi być momentami nużąca, to patrząc na to wydanie jako całość, jest ono warte polecenia. Ta 146-stronicowa pozycja zajmie czytelnikowi około dwóch godzin, których poświęcenia nie powinien żałować.
Dziękuję wydawnictwu Egmont za otrzymanie egzemplarza do recenzji.
Odpowiedz