Czy prawdziwa baśń także kończy się happy-endem? – recenzja komiksu „Ciemność”

Każdy z nas zna baśnie o księżniczkach. Piękne długie suknie, bale i książęta na białych rumakach. Czy tak nie wygląda idealna baśń? A co, jeśli to wszystko obłuda i prawdziwa historia jest zupełnie inna? Sięgnijmy więc do jej pierwotnej formy…

Ciemność, bo taki tytuł ma komiks, przedstawia historię zhańbionego rycerza, który dostaje szansę na odzyskania honoru poprzez uratowanie księżniczki. Jednak nic nie jest takim, jakim się wydaje. Tajemnice przeszłości rzucają cień na bohaterów i na wszystko, czego próbują oni dokonać.

Nie można przejść do fabuły, nie poświęcając chwili oprawie graficznej książki. Vincent Malliè przeszedł samego siebie. Czytelnika już na pierwszej stronie wita zapierająca dech w piersiach ilustracja.. Dodatkowo oba rysunki (otwierający i zamykający tom) są swoim dopełnieniem. Tutaj nie mam nic losowego. Wszystko zostało przemyślane  na najwyższym poziomie. Po takim początku, oczekiwania wzrastają dwukrotnie.

I nie bez powodu. Historia obroniła się bardzo dobrze. Jak mówi znane powiedzenie: wygląd przyciąga, a charakter zatrzymuje. Dostosowując je do formy komiksów, wychodzi że to ilustracje przyciągają, a fabuła zatrzymuje. I tutaj jak najbardziej się to sprawdza. Dawno nie miałam w rękach czegoś tak wspaniałego. To nie jest przesadny zachwyt, ale szczere docenienie i zauważenie ogromnej pracy autora. Każdy szczegół, kolor, fragment nie jest przypadkowy. To wszystko ma sens. Głębsze znaczenie, co nadaje komiksowi wyjątkowości. To nie jest kolejna nudna baśń o idealnej miłości i happy-endzie. To brutalna, okrutna historia, która pokazuje, że nie wszystko jest takim, jakim się wydaje.

Bohaterowie nie są tylko dodatkiem do pięknej otoczki. Oni naprawdę istnieją. Są wspaniale napisanymi postaciami, posiadającymi swoją własną historię, która ich ukształtowała. Widać w zachowaniu i czynach, jak ogromny wpływ miały na nich niektóre wydarzenia.

Najbardziej urzekła mnie historia Isleny. Nie dość, że została przedstawiona w bardzo mroczny sposób, to nie była przewidywalna. Śledziłam jej poczynania z zapartym tchem i momentami miałam aż ciarki na ciele. Mroczna, okrutna, przerażająca. Prawdziwa historia zniewolonej księżniczki.

Ciemność została nazwana przeze mnie wcześniej arcydziełem i takim pozostanie. To, co stworzyli Hubert i Vincent przewyższyło moje najśmielsze oczekiwania. Genialna fabuła, przepiękne ilustracje i bohaterowie z duszą. Czegóż chcieć więcej? 

Zapoznajcie się więc z Ciemnością i wkroczcie do świata mrocznej baśni.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję bardzo wydawnictwu Egmont.

 

Miłośniczka kotów, książek i dobrej herbaty! Najbardziej preferuję fantastykę i romanse, ale innymi gatunkami nie pogardzę. Dodatkowo w moim sercu gości jeszcze teatr i taniec.
0
Would love your thoughts, please comment.x