Czy w okresie dojrzewania wyPANDA okazywać burzę emocji, czy też nie?

0
82

Każdy z nas przez to przechodził lub jeszcze go to czeka. Owo słynne dojrzewanie wywracające nasze życie do góry nogami. W takim wypadku raczej oczywiste jest przesadne wyrażanie uczuć. Ale czy na pewno?

Co by nie było, czas ten jest niezwykle trudny i wymaga wiele od młodych „adeptów i adeptek życia”. Buzujące hormony, wiecznie zły humor i ciągłe wrażenie, że „coś ze mną jest nie tak!”. Jednak to niczym kropla w morzu w porównaniu do sytuacji naszej bohaterki. Pod wpływem silnych emocji zmienia się ona bowiem w pandę czerwoną!

Futrzany problem

Meilin to z pozoru zwyczajna trzynastolatka wchodząca w trudny okres w życiu. Chodzi do szkoły, wraz z trzema kumpelami tworzą zgraną paczkę. Wszystko wydaje się być w porządku, ale do czasu. Wstrząs emocjonalny powoduje pierwszą zamianę dziewczynki w wielkiego, puchatego, czerwonego futrzaka. I, powiem szczerze, parsknęłam w tym momencie śmiechem. Wiem, że powinnam jej szczerze współczuć, bo takie „atrakcje” nie zdarzają się codziennie. Niemniej jednak była to sytuacja na swój sposób humorystyczna i ciekawa. Ale tak już na poważnie – sama przez to przechodziłam i wiem, jakie to ciężkie. Rozumiem też nawiązanie w tym przypadku do przemiany w zwierzę. W owym czasie w końcu nasze ciała się zmieniają, więc możemy czuć się nieco odmiennie i nieswojo we własnym ciele. Niektórym może wydać się to absurdalne, ale tak to właśnie wygląda.

Okiełznać pandę

Po jakimś czasie także i rodzice dowiadują się przypadkowo o „drugiej stronie” Meilin. Wiadomość szybko rozchodzi się po rodzinie dziewczynki i niedługo potem pojawiają się przedstawicielki kobiecej części rodu Lee. Mają przeprowadzić specjalny rytuał, z którego pomocą przegonią zwierzęcą naturę bohaterki i zamkną ją w specjalnym wisiorku. To zapewne jest porównanie do ujarzmienia gwałtownego temperamentu u dojrzewającej młodej osoby, tu w postaci zmiany w pandę czerwoną. I nawet to nie jest właściwe określenie, bo chodzi tu wręcz o oddzielenie pandy od jej właścicielki tak, aby nie była już utrapieniem dla niej i otoczenia. Nie uważałam wcale tego za najlepsze rozwiązanie, a późniejsza decyzja protagonistki bardzo mnie ucieszyła. Usuwanie, pozbycie się części siebie nie jest niczym dobrym, chyba że to naprawdę coś, co nam zawadza. Ale nie w tym przypadku. Swój ognisty temperament da się okiełznać, a ja, gdybym mogła, także nigdy nie oddałabym możliwości przemiany w pandę. Za żadne skarby świata! Tak więc ostatecznie Meilin pozostała po części czerwonym futrzakiem, ale się wzajemnie polubiły i zaprzyjaźniły.

Podsumowanie

To nie wyPANDA. Opowieść filmowa to fenomenalna historia o trudzie dojrzewania i sposobach jego akceptacji. Przede wszystkim wymagane jest wsparcie zarówno najbliższych, jak i przyjaciół. W pojedynkę bowiem niezwykle trudno sobie z tym poradzić. Książka może posłużyć jako swoisty przewodnik po owych trudnościach, dodatkowo prezentując je w sposób przyjazny i humorystyczny. Polecam zarówno tym, których dojrzewanie jeszcze czeka, jak i tym mającym to już za sobą. A czemuż to? Chociażby po to, żeby sobie powspominać i pośmiać się trochę sami z siebie.

 

Moja ocena: 10/10

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments