Scena portali w Avengers: Koniec gry była jedną z najlepszych w całej franczyzie, a T’Challa jako pierwszy znalazł się w centrum uwagi.
W czwartej części Avengers bohaterowie muszą sobie poradzić z utratą połowy populacji. Po pięciu latach znajdują rozwiązanie polegające na podróżach w czasie. Zbierają kamienie nieskończoności, które tkwią w przeszłości, a następnie przywracają do życia tych wymazanych przez Thanosa. W finale mogliśmy zobaczyć epicką scenę, pokazującą superbohaterów pojawiających się na polu bitwy za pomocą portali Doktora Strange’a, aby stanąć do walki z armią głównego złoczyńcy.
Według braci Russo, reżyserów widowiska, wspomniany fragment był jeszcze dostosowywany około miesiąc przed premierą filmu. Od początku chcieli, aby to Sam Wilson był pierwszym, który komunikuje się z Rogersem. To on w pierwszej kolejności został wymazany podczas walki w Wakandzie w poprzedniej części. Logiczne było, żeby to król Wakandy rozpoczął wędrówkę przez portal, który sprowadził całą armię. To elektryzujące wejście uspokoiło Kapitana. Czuł się jak dowódca otrzymujący wsparcie potrzebne, by zyskać chwilę wytchnienia.
Teraz tę scenę można oglądać z jeszcze większym sentymentem, przez śmierć Chadwicka Bosemana odgrywającego rolę Czarnej Pantery. Był to ostatni raz, kiedy mężczyzna pojawił się na ekranie w Kinowym Uniwersum Marvela.
Odpowiedz