Filmowe arcydzieło – recenzja „Wikinga”

Robert Eggers to reżyser, który dał się poznać z oryginalnego, autorskiego kina gatunkowego, garściami czerpiącego z folk horroru (The Witch), a także badającego granice ludzkiej samotności i szaleństwa (The Lighthouse). Jego dwa poprzednie filmy pełne były symboliki, niedopowiedzeń oraz genialnego aktorstwa. Tym razem, Eggers dostał o wiele większy budżet, swobodę artystyczną i nakręcił Wikinga. Jeden z najlepszych filmów tego roku.

Młody książę Amleth, z utęsknieniem czeka na powrót swego ojca z wyprawy wojennej. Niestety krótko po przybyciu król Aurvandil (w tej roli Ethan Hawke), zostaje zamordowany przez własnego brata Fjolnira, pragnącego przejąć władzę. Bierze w niewolę matkę Amletha, Gudrun (Nicole Kidman), ale nie udaje mu się schwytać chłopaka, który ucieka z rodzimego kraju. Poznajemy Amletha wiele lat później, kiedy na czele zdziczałej grupy berserków pustoszy ziemie Rusi, bezkarnie mordując i niewoląc ludzi, a także łupiąc i paląc kolejne wioski. Podczas jednej z grabieży doświadcza wizji, przypominającej mu o dawno złożonej przysiędze pomszczenia ojca. Dowiaduje się, że Fjolnir mieszka wraz z jego matką na farmie w Islandii. Udając niewolnika dostaje się na drakkar płynący do Islandii. Poznaje tam wiedźmę Olgę z Brzozowego Lasu (Anya Taylor-Joy) i razem dostają się na farmę, gdzie jako niewolnicy, próbują dobrać się do Fjolnira i jego rodziny.

Historia jest archetypiczna, nawiązująca do dawnej skandynawskiej legendy (którą wieku później wykorzystał Szekspir pisząc Hamleta). To prosta opowieść o zemście, podlana krwawym, często zahaczającym o grozę sosem. Jednak nie fabuła jest w najnowszym filmie Eggersa najważniejsza. Reżyser dostarczył widzom prawdziwą audiowizualną ucztę. Piękne lokacje, zapierające dech w piersi widoki, niesamowita dbałość o szczegóły podsycona jest doskonale dopasowanymi do akcji efektami dźwiękowymi i muzyką. Całość wpływa na niezwykłe emocje, których można doświadczyć oglądając Wikinga. Można wręcz poczuć jak wyglądał świat wiele wieków temu. Widz dostrzega potęgę natury oraz wpływ wierzeń na żyjące wtedy społeczności. Cały film przepełniony jest mistyką, skandynawską symboliką (drzewo Ygdrassil, Walhalla, Walkirie), tajemniczymi rytuałami. Pod tym względem Wiking to prawdziwy majstersztyk. Każda scena jest dopieszczona do granic możliwości. Świetnie skomponowano kadry, oświetlenie i scenografię.

Na osobny akapit zasługuje Alexander Skarsgard występujący w roli Amletha. Jego rola jest bardzo fizyczna, szczególnie w scenach walki, kiedy napakowany mięśniami i gniewem w bestialski sposób miażdży kolejnych przeciwników. Jest dziki, nieokrzesany, waleczny, a przy tym całkiem sprytny i przebiegły.

Podsumowując Wiking to na prawdę kawał kina. Film, który porwał mnie od pierwszej do ostatniej minuty. Oczywiście nie każdemu tego typu obraz może przypaść do gustu, całość utrzymana jest w bardzo mrocznym, pesymistycznym, ponurym klimacie. Ale też taki był wtedy świat.

Od lat zainteresowany fantastyką i historią. Z czasem z czytelnika stałem się również twórcą. Pisuję szeroką pojętą fantastykę i horror, a także dzielę się z recenzjami obejrzanych filmów, przeczytanych książek i komiksów.
0
Would love your thoughts, please comment.x