Temat środowiska LGBT, jego praw i ogólnie sytuacji politycznej przewija się już od jakiegoś czasu. Powstało wiele książek, piosenek, filmów i innych dzieł sztuki, zawierających w sobie jakiś „tęczowy” element. Były te bardziej i te mniej udane. A co ze Stay Gold?
Witaj w Teksasie, Pony!
On – transpłciowy chłopak, nowy w szkole, zmęczony aferami związanymi z jego tożsamością płciową. Planuje przeżyć ten rok niezauważony. Ona – popularna cheerleaderka, nie może opędzić się od chłopaków. Postanawia skończyć na razie z romansami i skupić się na nauce. I nagle…klops. Wpadają sobie w oko. I to pierwszego dnia nowego roku szkolnego. Czytając to, przypomniał mi się mój pierwszy dzień w liceum. Mnóstwo nowych twarzy, aż w końcu…Ten jedyny, który skradł moje serce, nawet o tym nie wiedząc. Wiedziałam, że nie mam u niego szans, podobnie myśleli bohaterowie książki. Zwłaszcza biedny Pony, zbyt nieśmiały i onieśmielony tym wszystkim, by choć spróbować porozmawiać z taką dziewczyną jak Georgia.
Miłoość rośnie woookół nas…
Z czasem przekonują się do siebie i stają się przyjaciółmi. Mimo że są od siebie tak kompletnie różni, dobrze się dogadują. Z perspektywy czasu zaczyna nawet rodzić się między nimi uczucie. Pony czuje się coraz bardziej swobodnie i zachowuje się znacznie luźniej w towarzystwie Georgii, nie tak jak na początku tej historii. Z wypiekami na twarzy śledziłam, jak to się rozwija i bardzo się cieszyłam, jak nasz bohater zawiązywał nowe przyjaźnie, pogłębiał znajomości i po prostu…czuł się w nowej szkole jak w domu. Gdzie każdy akceptował jego tożsamość płciową. Było cudownie o tym czytać, nawet jeśli to tylko wymyślona opowieść. Mam nadzieję, że pokazane w niej zachowania znajdą niedługo swoje odwzorowanie w rzeczywistości.
Podsumowanie
Stay Gold otworzyło mi oczy na pewne sprawy. Jestem tolerancyjna w różnych kwestiach, chcę, żeby każdy był szczęśliwy, bez względu na to, kim się czuje. Jednak nie miałam z oczywistych względów spojrzenia na sytuację od tej drugiej strony. Z punktu widzenia osoby, która musi się z tym wszystkim mierzyć na co dzień. I dziękuję autorowi książki, że pomógł mi zrozumieć pewne sprawy. Jak tylko będę miała okazję, to sięgnę również po inne jego dzieła.
Książka udostępniona do recenzji dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harper Collins.
Odpowiedz