Lot, który zmienił wszystko… – recenzja drugiej części czwartego sezonu serialu “Turbulencje” [Możliwe spoilery]

Wyobraźcie sobie, że wsiadacie na pokład samolotu, a on znika, następnie ląduje po pięciu latach jak gdyby nic. Jak z tą sytuacją poradzili sobie pasażerowie lotu 828? Czy rozwiązali zagadkę tajemniczych wezwań?

Doświadczona stratą i cierpieniem rodzina Stone’ów oraz pasażerowie samolotu poszukują prawdziwego znaczenia swoich wezwań, podczas gdy wokół mnożą się złowrogie znaki.

Na pierwszy sezon natrafiłam przypadkiem przeglądając stronę z serialami. Po przeczytaniu opisu, postanowiłam obejrzeć i bardzo wciągnęłam się w ten serial, jak i dość szybko go skończyłam, a gdy dowiedziałam się o skasowaniu serialu nie byłam tym zadowolona, zwłaszcza po takim zakończeniu…Jednak udało się i dostaliśmy kontynuacje oraz  zamknięcie wątków z poprzednich sezonów. Jak to wszystko się potoczyło? Czy pasażerom udało się zapobiec apokalipsie?

Mam bardzo mieszane uczucia, bo ten sezon wyróżniał się dynamicznością i nieoczekiwanymi zwrotami akcji, a zarazem w moim odczuciu niektóre momenty były przewidywalne. Sama do końca nie jestem pewna jak to na ten moment ocenić.

Zakończenie jest zaskakująco dobre i szczęśliwe, bo pasażerowie odzyskali stracone pięć lat, które zmieniło ich życie. Między innymi Ben zyskał więcej czasu z żoną, ale również inni otrzymali, to co stracili. 

Z drugiej strony wszystko, co miało miejsce przez te lata, zniknęło. Córki Bena i Grace — Eden, jakby nigdy nie było. Relacja  między Olive i TJ’em, tak jak gdyby nie istniała. Po prostu, wszystko odeszło w zapomnienie. To jest strasznie frustrujące, bo po co mieliby to pokazywać, skoro potem to nie miało znaczenia. Czy historia zatoczy koło i potoczy się, tak jak przez tę pięć lat? To jedno z wielu pytań, które sobie zadaje w mojej głowie.

Jeśli, chodzi o bohaterów, to medal za najbardziej irytującą postać przyznaje — Angelinie. Gdy, tylko się pojawiała, podnosiła mi ciśnienie. Jej absurdalne wypowiedzi na temat całego lotu i Boga, brzmiały jak wyssane z palca. Czy tylko ja miałam takie wrażenie ?

Jednakże, zaskoczył mnie fakt  jak zakończyła się jej przygoda. Szczerze nie spodziewałam się, że dosięgnie ją taki los. Może, to kara za zbrodnie, których się dopuściła? Bardzo możliwe, ale to nie zmienia tego , że nie wyjaśniono szczegółowo, dlaczego zniknęła i nie wróciła razem z innymi pasażerami? Ciekawe co tam się wydarzyło?

Mogę śmiało stwierdzić, iż potrzebowałam tego sezonu oraz  cieszę się, że udało się go przywrócić na ten jeden ostatni. Historia lotu 828 dobiegła końca, a oni dość szczególnie nauczyli się, jak ważne są relacje z bliskimi, miłość oraz jak nagle i niespodziewanie można ich stracić.

Produkcja pokazuje, że życie jest ulotne i trzeba doceniać każdą wolną chwilę ze swoimi bliskimi , gdyż nie wiemy, jaki scenariusz przygotowało dla nas życie.

Podsumowując: szczerze polecam ten serial. Można bardzo szybko wciągnąć się oraz przywiązać się do bohaterów.

Jeśli, chcecie zobaczyć, jak rozpoczął i zakończył swój lot samolot o numerach 828, to bierzcie piloty w dłonie i włączajcie platformę Netflix!

Absolwentka technikum informatycznego. W wolnych chwilach czytam książki, oglądam filmy i seriale oraz spędzam czas z przyjaciółmi. Uwielbiam dobrą herbatkę oraz zwierzęta. Kocham wszystko co związane z fantastyką, ale nie pogardzę też inną tematyką książek.
0
Would love your thoughts, please comment.x