Regina Brett powraca z kolejnym cyklem felietonów. Tytuł najnowszego zbioru nawiązuje do jej pierwszego bestsellera Bóg nigdy nie mruga, który sprzedał się w milionach egzemplarzy na całym świecie. Co buduje fenomen tych tekstów, szczególnie wśród polskich czytelników?
Na temat treści książki nie będę pisała zbyt wiele. Składa się na nią 50 nowych felietonów Reginy w charakterystycznym dla niej stylu. Cieszy mnie to, że uniknęła powtórzeń, co zdarzało się w poprzednich publikacjach. Nowością są tematy bieżące: pandemia koronawirusa i wojna na Ukrainie. Podsumowując, dostajemy kolejną porcję Reginy Brett, jaką już znaliśmy, ale z dodatkiem aktualności ze świata.
Autorka kocha Polskę, a Polacy pokochali ją. Ona sama w nowej książce snuje refleksje na temat tego, co ją tak silnie połączyło z krajem nad Wisłą i jego mieszkańcami. I ja, jako jej wierny czytelnik, również się nad tym zastanawiam. Amerykanka z pełnym wdzięczności podejściem do świata, progresywnymi poglądami trafiła do serc społeczeństwa, które tkwi w zgoła innej mentalności. Być może jest tak, że płynące do nas przez Atlantyk słowa są tymi, które chcielibyśmy odnaleźć we własnej codzienności, usłyszeć je od innych bądź odkryć je we własnym wewnętrznym głosie.
Bóg nigdy nie mruga po raz kolejny, a polscy czytelnicy mają okazję znów spojrzeć na świat oczami Reginy Brett. Jest to wzrok dostrzegający więcej, niż wmawiają nam media, rutyna i nasz rodzimy pesymizm. Dostaliśmy 50 nowych lekcji na nasze czasy. Skorzystajmy z nich lub cieszmy się kolejnym spotkaniem z naszą Przyjaciółką z Cleveland.
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Insignis.
Komentarz