Recenzja filmu „Lany poniedziałek” Justyny Mytnik

fot. Karolina Grabowska

Lany poniedziałek Justyny Mytnik to film, który stopniowo odsłania swoje karty, prowadząc widza przez labirynt traum, społecznych tabu i trudnych emocji.

Historia Klary — młodej dziewczyny próbującej zmierzyć się z przeszłością — wciąga swoją symboliką i stopniowym budowaniem napięcia. Choć film podejmuje się trudnego tematu przemocy seksualnej, nie od razu ujawnia swoje sedno, co sprawia, że widz długo pozostaje w niepewności co do tego, co naprawdę wydarzyło się w życiu bohaterki.

Fabuła i tematyka

Narracja filmu koncentruje się na Klarze, która od początku wydaje się zagubiona i emocjonalnie zdystansowana. Zwykłe czynności — unikanie wody, posypywanie włosów mąką — wskazują na głęboki kryzys wewnętrzny, choć jego przyczyny początkowo nie są oczywiste. Film subtelnie wprowadza widza w świat wspomnień i traumy, które powoli ujawniają, że Klara została zgwałcona przez kolegę, Łukasza, rok wcześniej w tunelu podczas lanego poniedziałku.

Film ukazuje brutalne oblicze tradycji śmigusa-dyngusa — młodzież w prezerwatywach nalewa wodę i oblewa przypadkowych ludzi, a dziewczyny są wsadzane do wanien ustawionych na ulicach. To w tym kontekście rozgrywa się dramat Klary. W poprzedni lany poniedziałek, po zabawie z chłopakami w maskach, zostaje zgwałcona w tunelu. Przez cały film zmaga się z próbą zrozumienia, kto jej to zrobił. Kluczowym momentem jest scena, w której rozpoznaje Łukasza, kolegę z grupy, po jego charakterystycznym jęku – tym samym, który słyszała, masując mu stopy w ramach gry towarzyskiej.

Na końcu filmu siostra Klary, Marta, wyznaje, że sama kiedyś była ofiarą gwałtu. Wcześniej próbowała zmusić Klarę do milczenia, wmawiając jej wstyd i sugerując, że lepiej nie mówić o takich sprawach. Jej wyznanie i przeprosiny przynoszą w finale chwile pojednania i zrozumienia.

Symbolika i styl

Film jest pełen symboliki, która odzwierciedla wewnętrzny stan Klary. Koszmary senne, w których bohaterka wykopuje się z grobu, symbolizują jej walkę o uwolnienie się z traumy i narzuconego poczucia winy. Wątek niechęci do wody to metafora jej niemożności „oczyszczenia” się z tego, co ją spotkało.

Reżyserka umiejętnie wykorzystuje groteskowe elementy związane z tradycją śmigusa-dyngusa — prezerwatywy w wielkanocnym koszyczku czy wpychanie dziewczyn do wanien. Choć te sceny są absurdalne, pokazują też, jak przemoc i uprzedmiotowienie kobiet mogą być zakorzenione w społecznych zwyczajach, często postrzeganych jako niewinna zabawa.

Tempo i narracja

Film rozwija się w powolnym tempie, co może być zarówno jego zaletą, jak i wadą. Dzięki stopniowemu odsłanianiu prawdy o Klarze widz ma szansę wczuć się w jej emocje i zrozumieć jej zachowanie. Z drugiej strony długie, symboliczne sceny — takie jak sny czy retrospekcje — mogą chwilami nużyć.

Wydźwięk

Najmocniejszym elementem filmu jest pokazanie, jak trauma wpływa na ofiarę oraz jak otoczenie w tym najbliżsi – może wzmacniać poczucie wstydu i izolacji. Historia Klary i Marty to także refleksja nad pokoleniowym przekazywaniem milczenia i braku wsparcia dla ofiar przemocy.

Podsumowanie

Lany poniedziałek to film trudny, ale poruszający. Łączy surrealizm z brutalną rzeczywistością, by opowiedzieć o tematach, które wciąż są zbyt rzadko poruszane w polskim kinie. Choć nie jest pozbawiony wad momentami rozwlekły i nieco przerysowany — oferuje widzom cenne spojrzenie na życie ofiary przemocy. To film, który prowokuje do refleksji i zostaje w pamięci na długo po seansie.

Ocena: 7/10

0
Would love your thoughts, please comment.x