Recenzja przedostatniego odcinka siódmego sezonu „The 100” [Spoilery]

Jeszcze nigdy nie czułem się tak fatalnie oglądają serial The 100. Każdym kolejnym odcinkiem traciłem nadzieję, teraz to już całkiem straciłem.

Niestety oglądając przedostatni odcinek The 100 czułem, jak twórcy plują w twarz wiernym fanom serialu. Dlaczego? Zbliżając się do finału, normalnym zabiegiem jest powolne zamykanie wątków i próba zrobienia dobrego pożegnania, a tu nic. Kompletnie nic, twórcy w żaden sposób ich nie kończą, w dodatku ciężko jest opowiedzieć wszystko w czterdzieści minut.

Po zabiciu Bellamy’ego producenci pokazali, że teraz każdy bohater może być na celowniku i padło na Emori i Madi. Nigdy nie spodziewałem się, że wzruszę się ostatnimi chwilami dziewczyny Murphy’ego. Jest to jedyny plus tego odcinka, jej walka o życie. W siódmym sezonie bardzo polubiłem jej postać, cieszyłem się, jak dostała jakiś swój epizod. Zdecydowanie uśmiercenie takiej postaci to ogromna strata.

Madi… Do tej postaci ciągle jakoś nie mogłem się przekonać. Były jakieś próby pokazania, że może być godnym komandorem, co zakończyło się to fiaskiem. Postąpiła podobnie jak Clarke, próba poświęcenia siebie, aby uratować wszystkich. Znaczy, wiem, że ona jeszcze nie „umarła”, ale niestety będzie już warzywem do końca życia. Potencjał na tę postać był, ale zmarnowany, tak samo, jak i śmierć Bellamy’ego poszła na marne. Bill dostał tego, czego chciał.

Kolejnym plusem tego odcinka jest pokazanie przyjaźni między Emori i Raven, zdecydowanie cieplutko na serduchu się zrobiło. Chociaż nie było między nimi nigdy zbyt dużo scen, to zawsze się wspierały. Mam nadzieję, że Raven zrobi wszystko, aby Emori wróciła. Obstawiam, że może w nowym ciele.

Jestem bardzo zawiedziony tym, co zobaczyłem. Pokochałem ten serial od razu, ale to, co wydarzyło się w siódmym sezonie to jakiś jeden wielki żart. Twórcy przesadzili z mrokiem oraz zabijaniem kluczowych postaci i brak dialogu między bohaterami.

Kompletnie nie wiem jakie przesłanie twórcy chcą przekazać w siódmym sezonie. Wszystko to jest jeden wielki chaos, brak dobrych akcji, zaskakujących zwrotów, a nie wspominając o budowaniu więzi między postaciami.

Zdecydowanie zgadzam się, że Clakre trochę przypomina Denerys z Gry o Tron. Coś ich łączy i tak samo zostały te postacie zniszczone w ostatnim sezonie. Chyba jednak The 100 pokona Games of Thrones o najgorszy finał. Zobaczymy.

Jestem miłośnikiem fantastyki oraz świata Pokemonów i uniwersum Marvela. W wolnych chwilach lubię oglądać mało znane produkcje, o których nikt nie słyszał.
0
Would love your thoughts, please comment.x