Powieść Daniela Odiji Pusty przelot opowiada historię dwóch braci. Jeden walczy ze schizofrenią. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne.
Głównych bohaterów poznajemy już w czasach ich dzieciństwa. Chłopcy mieszkają z matką, ojciec opuścił rodzinę w nieznanych jego pociechom okolicznościach. Młodszy z rodzeństwa, z którego perspektywy prowadzona jest narracja, opowiada o swoich dziecięcych i młodzieńczych przygodach. Także przedstawia relację z bratem, z racji wieku to jego przewodnik po świecie i autorytet. W dorosłym życiu dwaj mężczyźni wiodą już samodzielne życie, mają partnerki, rozwijają kariery — młodszy dziennikarską, a starszy na deskach teatru. W momencie, gdy jeden z braci traci pracę oraz narzeczoną wskutek nasilających się symptomów schizofrenii, ten drugi stara się mu pomóc.
Jest to opowieść o melancholijnym nastroju z wnikliwą analizą braterskiej relacji. Mamy do czynienia z intymnym studium rodziny dotkniętej nieuleczalną chorobą jednego z jej członków. Więź, która ich łączy, miesza się z wzajemnym niezrozumieniem i zmęczeniem, nieustannym mierzeniem się z nawracającymi trudnościami.
Wydaje mi się, że w tej książce nie pada ani jedno imię. Wszystkie postacie nazywane są według relacji z narratorem bądź funkcji, jakie pełnią. Brat, matka, lekarz, żona, syn etc. Tylko była narzeczona brata nazywana jest „Tą Jedyną”. Z jednej strony tworzy to pewną zasłonę, z drugiej nadaje historii realności. Odija prowadzi swoich bohaterów bardzo sprawiedliwie i pozwala w nich uwierzyć.
Za symboliczny punkt odniesienia dla głównego wątku historii służą ptaki, których zwyczajami pasjonuje się starszy z braci.
Pusty przelot to przejmująca opowieść o próbie pogodzenia się z tym, wobec czego jesteśmy bezradni. Niemniej jednak gdzieś w tej trudnej batalii z bezkompromisowym losem tli się nadzieja i więzi, które są w stanie przetrwać wiele.
Komentarz