To nie mój Bucky — recenzja książki „Zimowy Żołnierz. Zimny Front” autorstwa Mackenzie Lee

Jakiś czas temu miałam okazję przeczytać powieść zatytułowaną Loki. Gdzie zaległy kłamstwa, której akcja rozgrywa się w świecie MCU. Pamiętam, że urzekła mnie fabuła, bohaterowie oraz warsztat pisarski Mackenzie Lee. Biorąc pod uwagę stopień mojego zainteresowania postacią Bucky’ego, bardzo liczyłam na to, że książka o nim wypadnie równie dobrze. Jakie są moje spostrzeżenia już po jej przeczytaniu?

Zimowy Żołnierz. Zimny front to już trzecia powieść McKenzie Lee, której akcja dzieje się w uniwersum Marvela. Fabuła w dużej mierze skupia się na szczenięcych latach Jamesa „Bucky’ego” Barnesa, czyli obecnie jednej z najciekawszych postaci tego świata. Historia ta przeplata się jednak z późniejszymi latami, kiedy to nasz bohater jest już zupełnie innym człowiekiem. Mężczyzna w pewnym momencie zdaje sobie sprawę, że został uwikłany w niebezpieczną intrygę i na przekór wszelkim okolicznościom będzie starał się dociec prawdy.

W przeciwieństwie do wspomnianego wyżej Lokiego, którego można traktować jako swoisty prolog do pierwszego filmu o Thorze, Zimowy Żołnierz. Zimny front za bardzo retkonuje historię Bucky’ego, by móc traktować tę książkę jako nieodpartą część MCU. Nie chodzi tu jednak tylko i wyłącznie o wydarzenia, jakie mają miejsce na kartach powieści, ale i o samą postać. Autorka po prostu złamała mi serce, czyniąc z Barnesa życiowego nieudacznika o niskim IQ. Jej bohater jest wulgarny, porywczy, agresywny, w gorącej wodzie kąpany. Nieustannie sprawia kłopoty swoim przełożonym, prowadzi nielegalne interesy, nienawidzi Kapitana Ameryki, ma niewyparzoną gębę i niczego nie potrafi zrobić bez pomocy kobiety.

Jeśli już o płci pięknej mowa, to równie słabo wypadają jego znajome. Pierwsza z nich, Gimlet, od początku przypominała mi nieco żeński odpowiednik Steve’a. Zaczęłam się więc obawiać, czy autorka nie postanowiła przypadkiem dokonać bardzo uciążliwego i znamiennego dla dzisiejszych czasów zabiegu, czyli podmiany płci w imię poprawności politycznej. Biorąc pod uwagę to, co się później wydarzyło, stwierdzam, że tak bardzo się nie pomyliłam. Tak czy owak, irytowała mnie ona przez cały czas i nie byłam skłonna jej zaakceptować.

Drugą towarzyszką Barnesa została agentka Rostova. W jej przypadku miałam silne skojarzenia z inną bohaterką  Marvela — Czarną Wdową. To oczywiste, że Rosjanka jest na niej wzorowana, jednak cechuje ją znacznie większy dystans, tudzież formalizm.

To, co moim zdaniem okazało się strzałem w kolano, to nieunikniona próba stworzenia pomiędzy Bucky’m a obiema paniami romantycznej relacji, która ani trochę nie działa.

Sama fabuła również mnie nie zachwyciła. Idea była ciekawa, ale wykonanie zawiodło, dlatego też nie potrafiłam wkręcić się w akcję i z niechęcią czytałam, jak to bohaterowie rozgrywają kolejną partię szachów. Tak naprawdę dopiero ostatnie kilka stron wywołało we mnie pożądane emocje, aczkolwiek zakończenie Zimnego Frontu znowuż mocno przeczy temu, co obserwujemy w filmie Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz z 2014 roku.

Kolejnym i bodajże ostatnim zarzutem, jaki posiadam wobec tego tytułu są wymiany zdań pomiędzy Bucky’m a osobami z jego otoczenia. Te wymyślone i napisane przez Mackenzie Lee wypadają mało wiarygodnie i sztucznie. Z kolei inne są niczym innym, jak przywłaszczeniem sobie cudzej pracy. Przykro mi to mówić, ale kopiowanie dialogów prosto z filmów o Kapitanie Ameryce i wklejanie ich do książki sprawia, że czyta się ją jak wątpliwej jakości fanfik z Wattpada, a nie młodzieżową powieść doświadczonej autorki.

Podsumowując, Zimowy Żołnierz. Zimny front bardzo mnie zawiódł. Chciałabym móc się nim zachwycać, tak jak zachwycałam się Lokim. Gdzie zaległy kłamstwa. W głębi duszy liczyłam na to, że będę zachęcać was do udania się na zakupy i wykupienia wszystkich egzemplarzy, lecz nie jestem w stanie zachęcić was nawet do zainteresowania się tym tytułem.

Dziękuję wydawnictwu Olesiejuk za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Na codzień opiekunka ekspozycji w MAiE. W wolnej chwili czyta książki, ogląda filmy, gra na playstation, pije kawę. Fanka Marvela, Gwiezdnych Wojen i twenty øne piløts |-/
0
Would love your thoughts, please comment.x