Apostata to debiutancka powieść Łukasza Czarneckiego wydana przez Insignis. Reklamowana jako połączenie fantastyki, kryminału oraz horroru spod znaku H.P. Lovecrafta. Czy tak jest w istocie?
Od ponad wieku jedyny kontynent Ekumeny dzieli na pół linia okopów. W tym frontowym pasie Nieludzkiej Ziemi skażonej magią bojową wojska demokratycznej Republiki ścierają się ze sfanatyzowanymi wojownikami teokratycznego Cesarstwa Yoryckiego. Tymczasem z dala od zgiełku pól bitewnych toczy się zupełnie inna walka, może nawet ważniejsza dla losów cywilizacji: niekończąca się batalia przeciwko mrocznym kultom, które oddają cześć złowrogim bytom zrodzonym u zarania czasu. Ściganiem kultystów zajmują się funkcjonariusze Wydziału do spraw Okultyzmu i to oni są głównymi bohaterami książki Łukasza Czarneckiego. A raczej trzech oddzielnych opowiadań (z których ostatnie, z którego powieść wzięła tytuł jest najdłuższe, rozmiarów noweli), w których autor ukazuje nam poszczególne śledztwa, które łączą się w większą całość.
Trzeba przyznać, że autor zastosował ciekawy i rzadko spotykany mix gatunkowy. Kryminał miesza się tu z horrorem, gdzieś w tle “czają się” nawiązania do mitologii H.P. Lovecrafta. Oprócz tego mamy pełnokrwistą fantastykę z Zakonami Magów, mrocznymi demonami czy tajemniczymi nekromantami. Całość toczy się w świecie przypominającym odrobinę XIX-wieczną Anglię z licznymi nawiązaniami do naszej rzeczywistości (najczęściej do historii i kultury poszczególnych krajów, jak również imion i nazw własnych). Czarnecki musiał spędzić sporo czasu, aby taki miszmasz skleić w całość i w większości mu się to udało. Struktura jest spójna, całkiem dobrze przemyślana i trzyma się przysłowiowej kupy.
Sama fabuła jest dość schematyczna, choć pełna twistów i zwrotów akcji. Niestety w samym zakończeniu jest ich zbyt dużo, przez co wprowadzone przez autora rozwiązania stają się odrobinę rażące i niewiarygodne, odrobinę psując całkiem dobre wrażenie. Dużo lepiej wypadają bohaterowie, szczególnie jeden z detektywów, Karl Hangbeck to wielowymiarowa, pełna rozterek i dobrze nakreślona postać. Czasem odrobinę kuleją dialogi rodem z kina klasy B, ale w niektórych przypadkach autor przybrał taką konwencję, więc wpisuje się to w jego pomysł na książkę.
Na szczególną uwagę zasługuje również wydanie. Świetna, przykuwająca wzrok okładka, a także ciekawe wstawki między rozdziałami podbijają immersję oraz pogłębiają stworzony przez autora świat. Widać, że Czarnecki musiał się dobrze bawić wymyślając go i dorzucając kolejne elementy do tego międzygatunkowego mixu. Po przeczytaniu jestem prawie pewien, że nie jest to ostatnia powieść w tym uniwersum i niebawem powrócimy do znanych bohaterów i świata Ekumeny.
Podsumowując Apostata to całkiem solidna pozycja dla fanów wszelkich podgatunków fantastyki. Całkiem oryginalna, choć nie pozbawiona wad. Zdecydowanie jednak warto dać książce szansę, mając w pamięci, że jest to debiut Łukasza Czarneckiego.
Odpowiedz