Zakazana miłość, czyli recenzja powieści Leny Kiefer

W rodzinie Hendersonów panują rygorystyczne zasady. Lyall ma jedną szansę na ulepszenie swojej pozycji. W przeciwnym razie jego przyszłość zawiśnie w powietrzu.

Kenzie wyjeżdża na praktyki do Klimore. Natomiast Lyall ma ostatnią szansę na umocnienie swojej pozycji w rodzinie. Po tym, co się stało trzy lata temu, dostał wytyczne o zakazie zbliżania się do jakichkolwiek dziewczyn. Okazuje się, że Kenzie ma praktyki w jednym z kilku hoteli Hendersonów. Tam rozpoznaję ona Lyalla, którego wcześniej poznała w sklepie. Narastają w nich niesamowite emocje, mają nawet podobne odczucia wobec stylów. Chłopak stara się nie myśleć o tym, co czuje. Postanawia skupić się na pracy. Natomiast Kenzie po jego aroganckich odzywkach, również nie jest nim szczególnie zainteresowana. Nie trwa to jednak zbyt długo. Młodzi wpadają na siebie dość często, przez co zaczynają się po tajemnie spotykać. Ich losy szybko się komplikują, a na jaw wychodzą różne sprawy zakłócające ich relację.

Początkowo akcja ciągnie się dość długo, jednak później odczuwałam wrażenie, że zwroty akcji dzieją się zbyt szybko. Mimo to powieść czytało mi się szybko i przyjemnie. Niesamowicie podobało mi się ukazanie odczuć dwojga głównych bohaterów. Szczerze mówiąc, pierwszy raz się z tym spotykam.

Natomiast zasługuje to na ogromny plus!

Powieść ukazuje wiele emocji, przez co w głowie roi się od pytań. Bohaterowie są bardzo ciekawi, dzięki czemu trudno przewidzieć jakikolwiek ruch z ich strony.

Moja ocena to 4/5. Spodziewałam się czegoś takiego ekscytującego, jednak myślę, że to zasługa mojej sympatii do fantasy.

Uważam, że książka jest warta polecenia i na pewno sięgnę po następne części.

0
Would love your thoughts, please comment.x