Kaczor Donald i spółka – kto ich nie zna? Komiksy, bajki… Nieodłączny element dzieciństwa wielu z nas. Widzieliśmy ich w różnych wariacjach i sytuacjach. Tym razem Myszka Miki zostanie głównym bohaterem, a świat będzie przesycony magią niczym z Harry’ego Pottera. Panie i Panowie, witajcie na Wielkim Turnieju Magów!
Trudne początki
Jak w każdej historii, bohater musi zacząć swoją przygodę od najniższego szczebla. Miki jest pomocnikiem wioskowego czarodzieja i bardzo rwie się do bycia kimś więcej. Gdy jego opiekun wyjeżdża, a do Myszkowa przybywa obcy mag, który kradnie Magiament wody, źródło deszczu w pustynnej wiosce, młodzieniec nie czeka długo. Wyrusza za złodziejem do stolicy, gdzie kompletuje drużynę czarodziejów (pozornie zwykłych łamag i oferm) i zapisuje się do Wielkiego Turnieju Magów, by móc odzyskać utracony kryształ. Akcja bardzo szybko się rozwija, co jest charakterystyczne dla historii obrazkowych. Czytelnika nie zaciekawi sama oprawa i łatwość w czytaniu, bo to tylko dymki i obrazki. Fabuła musi być wciągająca, by za szybko się nie znudziła, nawet przy gwałtownej zmianie konkretnej sytuacji, co w sumie tylko dodaje adrenaliny.
Donaldowi wciąż nie sprzyja szczęście
Z klasycznych komiksów na pewno wszyscy kojarzą pech, jaki cały czas podążał za Kaczorem Donaldem, jednym z członków drużyny Mikiego. Tak mamy i w tym przypadku. Muszę powiedzieć, że podczas lektury mocno się z nim utożsamiałam. Starasz się coś zrobić – nie wychodzi, a jak się nie starasz, to właśnie wtedy wychodzi najlepiej. Ale czy taki nie jest w sumie urok życia, że ma nas ciągle zaskakiwać? Idąc tym tropem, całą tę historię można by uznać za parodię naszej codziennej egzystencji, ale zostawię to chyba mądrzejszym ode mnie.
Podsumowanie
Czarodzieje i ich dzieje to dopiero pierwszy tom z serii, która naprawdę zapowiada się bardzo ciekawie. Jest to coś jakby nowego i do tego mającego swoją kontynuację. Nie tak jak było często w klasycznych komiksach, gdzie czytelnik musiał się domyślać, jak się historia mogła zakończyć, jeśli przedstawiona puenta mu nie wystarczyła. Niemniej przygody Mikiego i Magów to właśnie to, czego potrzebowałam w ten upalny dzień. Samo patrzenie na działanie Magiamentu Lodu daje efekty chłodzące. Ruszajcie na Wielki Turniej, drodzy przyjaciele. Kto wie, może się spotkamy i staniemy do bitwy…
Moja ocena:
11/10
Odpowiedz