Uczłowieczenie śmierci jest dosyć powszechnym motywem. Za co ludzie tak uwielbiają wersję stworzoną przez Neila Gaimana?
Śmierć poznajemy w pierwszym tomie serii Sandman – mianowicie Preludia i Nokturny. Jest siostrą tytułowego bohatera, pomaga mu otrząsnąć się z chandry, nie szczędząc przy tym cierpkich słów. W gruncie rzeczy to wspaniała postać, której według mnie nie da się nie polubić. Bardzo się ucieszyłam, widząc zbiorek opowiadań o jej losach, serdecznie dziękuję z tego miejsca wydawnictwu Egmont za przesłanie egzemplarza do recenzji. Poza historiami opublikowanymi już wcześniej, jak Odgłos jej skrzydeł czy Fasada, mamy okazję przeczytać inne, zupełnie nowe. Cieszę się, że zostało podane, gdzie wcześniej mogliśmy się spotkać z niektórymi opowiadaniami.
Nowe historie rozwijają postać Śmierci i tłumaczą jej podejście do ludzi, pokazują nam, skąd się ono wzięło. Jej rozmyślania na temat zadania, które wykonuje od pierwszej żywej osoby, ukazane w opowiadaniu Zimowa Opowieść są niczym osobiste zapiski do dziennika, okraszone specyficznymi ilustracjami. Postanawia tam, że co 100 lat będzie żyć przez jeden dzień, żeby sprawdzić, jak jej się podoba. Właśnie taki czas pokazuje nam następna historia, Wysoka Cena Życia. Dowiadujemy się o dalszych losach kilku postaci poznanych w oryginalnej sadze: Szalonej Hettie, czy Foxglove, kiedyś znanej jako Donna Cavanagh. Podoba mi się podarowanie drugoplanowym postaciom trochę większej uwagi, skleja to uniwersum Sandmana w zgrabną całość. Oczywiście nie przeszkadza to we wprowadzeniu nowych, które są tak samo interesujące.
Muszę tu wspomnieć o krótkim przełamaniu czwartej ściany, gdzie Śmierć zwraca się bezpośrednio do czytelnika. Pod nazwą opowiadania Śmierć mówi o życiu kryje się kilka praktycznych rad na temat współżycia i zagrożeń z tym związanych. Prezentuje nawet poprawne założenie prezerwatywy. Ciekawy sposób na przekazanie tych informacji, pozornie wiadomych, ale o których w rzeczywistości warto sobie przypomnieć.
Pierwszą rzeczą, która mnie zdziwiła, już przy wyborze do recenzji, była okładka. Nie jest odnowiona jak główna linia fabularna Sandmana, a wręcz można by rzec, wyjęta z końca ubiegłego wieku. Nie zrozumcie mnie źle, jest cudowna, jednak odstaje od tomów, które obecnie posiadam. Fani perfekcyjnie dobranych okładek mogą być zawiedzeni.
Ilustracje, ze względu na różnych twórców, są różnorodne. Śmierć jest przedstawiona mniej więcej podobnie w historiach, ale każdy z artystów dodał coś od siebie, z czego wyszła dobra mieszanka. Z reguły proste, przyjemne dla oka kadry, a jednocześnie mające coś w sobie. Jedyne, co mi się nie podobało, to ukazanie głównej bohaterki w ostatnim opowiadaniu. Zazwyczaj jest pokazywana jako urokliwa dziewczyna, a tu wygląda po prostu brzydko, jak na mój gust. Na pewno odstaje wyglądem od wcześniejszych wizji jej osoby.
Jeśli już jesteśmy przy ilustracjach, to grzechem byłoby nie wspomnieć o Galerii Śmierci. 51 stron wypełnionych obrazami siostry Snu. Zapewne każdy znajdzie pracę, która mu przypasuje – style są naprawdę różnorodne, począwszy od realizmu, przez rysunkowe, po karykatury, nieraz naprawdę przerażające. Osobiście najbardziej spodobały mi się twory Chrisa Bachalo, Jona J Mutha i Bryana Talbota. Różne sytuacje, osoby w otoczeniu, czy pozy naprawdę przykuwają wzrok i nie pozwalają na oderwanie się przez kilkanaście dobrych minut.
Zbyt wiele osób zajęło się tym cudnym albumem, żeby o wszystkich wspomnieć, jednak uważam, że wypada wymienić, choć kilka nazwisk. Autorem scenariuszy jest Neil Gaiman, który stworzył postaci razem z Samem Kiethem i Mikiem Dringenbergiem. Okładką albumu i częścią rysunków zajął się Dave McKean, a tłumaczeniem Paulina Braiter.
Nie będę ukrywać, że ten tom wpadł w moje ręce w momencie, gdy chciałam usiąść i się chwilę nad tym wszystkim zastanowić. Po co, dlaczego i kiedy? W trakcie czytania zrozumiałam, że wbrew tytułowi, historie mówią sporo o życiu. Pozwalają na nie spojrzeć z nowej perspektywy, zobaczyć świat w innych barwach. Czuję się trochę jak Sen w pierwszym opowiadaniu — zostałam zabrana w podróż, z której wiele się nauczyłam.
Cieplutko Wam polecam i w międzyczasie zapraszam do zerknięcia na inne recenzje z franczyzy Sandmana o tutaj!
Odpowiedz