O byciu dobrym dla samego siebie — recenzja książki „Girl in pieces” autorstwa” Kathleen Glasgow

Wydawnictwo Jaguar podjęło decyzję o ponownym wydaniu w naszym kraju pierwszej w karierze powieści Kathleen Glasgow. O czym jest Girl in pieces i co sprawia, że warto ją przeczytać?

W Polsce Girl in pieces ukazała się po raz pierwszy w 2017 roku pod nazwą Dziewczyna w rozsypce. Teraz wydawnictwo Jaguar wznowiło sprzedaż książki, wydając ją w nowej, dużo lepszej, moim zdaniem oprawie oraz pod oryginalnym tytułem. Jest to historia nastoletniej Charlie Davis, której ojciec popełnił samobójstwo. Sytuacja w domu rodzinnym dziewczyny nie wygląda najlepiej, toteż pozostawiona samej sobie z dnia na dzień coraz bardziej pogrąża się w swoich lękach i ogromnym smutku. W ciągu kilku lat staje się zupełnie wyobcowaną uczennicą szkoły średniej, zmuszoną ukrywać blizny po samookaleczeniach przed swoimi rówieśnikami. Promyk nadziei pojawia się, kiedy do jej szkoły przybywa nowa koleżanka. Między dziewczętami szybko nawiązuje się nić porozumienia i wzajemnej sympatii, co nie trwa długo, gdyż tragiczne okoliczności sprawiają, że Charlie traci jedyną przyjaciółkę, rozsypując się na milion kawałków.

Pierwsze rozdziały książki rozgrywają się w zakładzie psychiatrycznym, a następne mają miejsce już po opuszczeniu szpitala i te dużo bardziej przypadły mi do gustu. Nie tylko byłam ciekawa, jak oraz czy główna bohaterka poradzi sobie w nowej sytuacji, ale też odniosłam wrażenie, że wraz z jej wyruszeniem w świat narracja nabrała szybszego tempa. I chociaż akcja rozwija się stosunkowo powoli, to muszę przyznać, że Kathleen Glasgow sprawnie poprowadziła fabułę powieści oraz zadbała o rozwój wykreowanych postaci.

Charlie grająca pierwsze skrzypce z początku może nie przypaść wam do gustu, gdyż jej osobowość jest dosyć skomplikowana, a przy tym specyficzna.

Jeśli chodzi o mnie, to z każdym kolejnym rozdziałem czułam do niej tylko rosnącą sympatię, będąc jednocześnie pod wrażeniem tego, jak silna się okazała. Jej wątek skupia się bowiem na próbie wyjścia z depresji oraz zaprzestaniu samodestruktywnych działań, takich jak upijanie się, czy samookaleczanie, co nigdy nie jest łatwe. Otoczenie, w którym Charlie przebywa często jej tego nie ułatwia, przez co dziewczyna niejednokrotnie się na tej drodze wywraca. Nie zmienia to jednak faktu, że zawsze się podnosi i próbuje żyć dalej. Bardzo spodobały mi się jej relacje z innymi postaciami, zwłaszcza z Rileyem, o którym za moment wspomnę, jak i sama droga, którą Charlie przebywa.

Koniec końców autorka, która z wykreowaną przez siebie bohaterką ma wiele wspólnego, chciała nam przekazać coś niezwykle ważnego. Życie ma wartość i trzeba być dobrym nie tylko dla innych, ale i dla samego siebie. Warto walczyć o lepszą przyszłość, nawet jeśli jest to trudna walka i czasem, by ruszyć naprzód, musimy zerwać niektóre niekorzystne dla nas kontakty. Te uniwersalne, ale często zapominane prawdy, Charlotte musi odkryć w swoim życiu na nowo..

Wspomniany już Riley West z kolei od początku wzbudził moje zainteresowanie. Jego postać wydała mi się realistyczna i charyzmatyczna. Kathleen obdarzyła go konkretnym typem poczucia humoru, który osobiście aprobuję, więc lubiłam, kiedy się pojawiał. Mężczyznę i Charlie w którymś momencie zaczyna łączyć nietypowa relacja, zważywszy na to, że dzieli ich spora różnica wieku, bo aż dziesięć lat. Podoba mi się jednak to, jak ten romans przebiega i jaki finał otrzymuje.

Interesująco wypada również znajomość głównej bohaterki z inną dziewczyną z ośrodka, w którym przebywała, mianowicie z Blue. Ich przyjaźń ma nietypowy początek i tak też się rozwija. Wraz z tym wątkiem odkryłam, że czasem nasze wyobrażenia o kimś są nieprawdziwe, a ludzie potrafią mieć różne oblicza w zależności od miejsca, w którym przebywają, tudzież ludzi, z którymi przystają.

To, co szczególnie mnie ujęło w tej powieści, to to, że autorka w ogóle nie próbuje koloryzować, a przedstawia życie takim, jakie naprawdę jest. Dzięki temu historia Charlie wypada wiarygodnie, a my otrzymujemy za to satysfakcjonujące, słodko-gorzkie zakończenie. Nie zwykłam wzruszać się na młodzieżówkach, lecz przyznaję bez bicia, że książka ta wzruszyła mnie do tego stopnia, iż od któregoś momentu nie byłam w stanie jej czytać, nie roniąc łez.

Cieszę się, że wznowiono sprzedaż Girl in pieces. Jest to zdecydowanie jedna z ważniejszych pozycji, jeśli chodzi o literaturę młodzieżową i naprawdę warto poświęcić jej czas niezależnie od tego, czy jest się nastolatkiem zmagającym się z podobnym problemem, jak Charlie, młodym dorosłym, który ma w swoim otoczeniu osoby cierpiące na depresję, czy po prostu rodzicem. Polecam również dwie pozostałe książki autorki, czyli How to make friends with the dark oraz You’d be home now

Dziękuję wydawnictwu Jaguar za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Na codzień opiekunka ekspozycji w MAiE. W wolnej chwili czyta książki, ogląda filmy, gra na playstation, pije kawę. Fanka Marvela, Gwiezdnych Wojen i twenty øne piløts |-/
0
Would love your thoughts, please comment.x