O to dlaczego ,,Młody Sheldon” radzi sobie o wiele lepiej niż „Teoria wielkiego podrywu”

Do tego nie potrzeba kalkulatora. Oto kilka powodów dlaczego jedna produkcja jest lepsza od drugiej.

Po łącznie 12 sezonach serialu Teoria wielkiego podrywu, doczekaliśmy się końca. Ale na szczęście dla fanów nie był to całkowity koniec. Młody Sheldon był już na antenie i dokumentował dzieciństwo irytującego, ale ujmującego, genialnego bohatera tytułowego. Chociaż to drugie jest na ogół pochodną pierwszego, jasne jest, że nie mogłyby się bardziej różnić. Niektórzy mogą nawet powiedzieć, że to jak porównywanie jabłek i pomarańczy

Jednak nie tylko różnice między nimi są uderzające — Młody Sheldon wyróżnia się w niektórych obszarach, których Teoria wielkiego podrywu po prostu nie ma. Patrząc na to z holistycznego punktu widzenia, ten pierwszy nie szczędzi wiarygodności ze względu na swój humor. Z jednej strony Teoria wielkiego podrywu oferuje wiele momentów typu „haha”, więc nie jest tak, że kategorycznie coś jest nie tak. Na więcej niż jeden sposób dostarczył to, co obiecał. Jednak kontrast z serialem o dzieciństwie młodego geniusza jest rażący i ośmielimy się powiedzieć, jeszcze bardziej ujawnia jego niedociągnięcia w kilku obszarach.

Młody Sheldon nie boi się eksplorować mroczniejszych tematów

Szczerze mówiąc, Teoria wielkiego podrywu jest tak słabym serialem, jak tylko się da. Jasne, Penny (Kaley Cuoco) musi stawić czoła strachowi przed zaangażowaniem, a Howard (Simon Helberg) musi uporać się ze stratą matki – i ojca. Ale choć jest kilka naprawdę smutnych momentów, większość z nich jest nadal powierzchowna i po prostu służy rozrywce. Ponownie, niekoniecznie jest to porażka z jego strony.

Jednakustawiona obok Młodego Sheldona, Teoria wielkiego podrywu sprawia wrażenie karykatury. Choć Sheldon (Jim Parsons) nadal jest „zachwycającym” mądralą przyszłości, w jego młodszą wersję (Iain Armitage) wszczepiono pewną dozę człowieczeństwa. Jego inteligencja wyraźnie oddala go od innych, a pod tą stertą wiedzy i nieokiełznanych opinii kryje się pod wieloma względami samotny chłopiec. Być może smutniejsze jest to, jak ciężko jego matka walczy w nieustannie przegrywanej bitwie o „normalizację” go w ramach przygotowań do świata zewnętrznego. Każdy rodzic czy opiekun może na pewnym poziomie utożsamić się z tym strachem.

Jest też kwestia małżeństwa jego rodziców, które jest prawdopodobnie jedną z najciemniejszych historii serialu. W Teorii wielkiego podrywu jest już oczywiste, że rodzice Sheldona nie mieli najlepszego małżeństwa. Kilka komentarzy tu i ówdzie wskazuje, że jego ojciec był funkcjonującym alkoholikiem, który zdradzał matkę. Jednak oglądanie historii rozwijającej się na ekranie w Młodym Sheldonie ujawnia różne warstwy i liczne odcienie szarości. Ojciec Sheldona, George Cooper (Lance Barber), to jedna z najlepszych postaci w serialu. Widząc, jak jego działania się rozgrywają, znacznie trudniej jest mu kibicować — w końcu jest tylko człowiekiem i stara się dać z siebie wszystko, korzystając z tego, co otrzymał.

Ukoronowaniem zaangażowania Młodego Sheldona w sięganie głębiej niż Teoria wielkiego podrywu jest być może badanie zdrowia psychicznego. Doktor John Sturgis, grany przez Wallace’a Shawna, ucieleśnia wszystko, czym mógłby być Sheldon, gdyby nigdy nie nawiązał przyjaźni – lub nie miał żadnego poczucia wyższości. Widząc, jak jego załamanie i powrót do zdrowia wpływają na obawy Mary Cooper (Zoe Perry) o Sheldona, naprawdę wszystko staje się jasne.

Foto: CBS

Humor w Teorii wielkiego podrywu jest jednostronny, podczas gdy w Młodym Sheldonie bywa dynamiczny.

Nie ma wątpliwości, że Teoria wielkiego podrywu wywołuje prawdziwy śmiech. Już samo założenie nadaje wyjątkowego charakteru tematowi, który większość ludzi uważa za alienujący – humanizacja nauki. W Teorii wielkiego podrywu naukowcy są sportowcami, wygrali w życiu i mają mnóstwo fajnych dowcipów. W sumie, serial po prostu bada ludzkie doświadczenia z zupełnie innej perspektywy, co jest zarówno zabawne, jak i podniecające.

Jednak po chwili okazuje się, że gra w tych samych tonach. Głównym tematem, na którym opiera się serial, są „geniusze” przeciwko „zwykłym ludziom”. Nie trzeba dodawać, że jest tu mnóstwo dowcipów, które w dużej mierze opierają się na fakcie, że Sheldon jest mądrzejszy od, cóż, wszystkich. Nie zapominajmy też o tym, że serial powoli zmienia punkt ciężkości, gdy Sheldon znajduje dziewczynę. Zamiast na przemian łączyć pracę z życiem osobistym, skupiają się na swoich związkach, a w przypadku Raja (Kunal Nayyar) na ich braku. Nie trzeba dodawać, że Teoria wielkiego podrywu wtapia się w każdy inny serial komediowy o grupie przyjaciół stawiających czoła wyzwaniom w wielkim mieście i szukających miłości.

Foto: CBS

Jest też Młody Sheldon – na pierwszy rzut oka jest to po prostu rozwinięcie Teorii wielkiego podrywu. Ale to nie może być dalsze od prawdy. Jest osadzony w takiej rzeczywistości, że cała historia mogła wydarzyć się naprawdę każdemu. Jednak jest to wplecione pomiędzy dowcipnymi jednowierszówkami, niezręcznymi sytuacjami i naturalnymi wrażeniami. Innymi słowy, nie jest tak trudno wziąć go za zabawny – po prostu taki jest. Ponieważ serial niekoniecznie jest schematyczny, zawsze jest jakaś nowa przygoda lub szaleństwo, na które warto czekać. Być może fakt, że odnajduje humor w codziennych sytuacjach, które większość ludzi uważa za oczywiste, czyni go tak ujmującym.

Teoria wielkiego podrywu w zbyt dużym stopniu opiera się na ścieżce dźwiękowej ze śmiechem

Przyznajcie, że ten „śmiech z puszki” bardzo szybko się zestarzał. Aż 12 sezonów, w których mówi się, co jest zabawne, a co nie, z pewnością wróci wam kilka lat. Jasne, był czas, kiedy ten utwór mógł polepszyć doświadczenie oglądania. Jednak po kilku sezonach wszystko poszło na marne. W pewnym momencie śmiech stał się częstszy niż zabawne aspekty serialu. Niestety, wyglądało to raczej tak, jakby powiedzieli widzom: „Hej, nadal jesteśmy zabawni!” Tak duże zaangażowanie w to, by sprawiać wrażenie śmiesznego, okazało się jedynie niezręczne, zwłaszcza gdy żarty nie trafiały w sedno.

Na tej podstawie, jedną z najlepszych podjętych decyzji, było nie wstawianie śmiechu u Młodego Sheldona. To jeszcze bardziej potwierdziło autentyczność humoru serialu. Z pewnością wyróżnia się jako bardziej ugruntowany tej dwójki. Nie trzeba dodawać, że utwór ze śmiechem wydawałby się nie na miejscu w przypadku prequela. To seria oparta na postaciach, która nie potrzebują żadnych dodatków, aby przekazać bogatą narrację – i właśnie to czyni ją tak wyjątkową, a niektórzy powiedzieliby nawet, że lepszą od kulturowego molocha, takiego jak Teoria wielkiego podrywu.

Oba seriale można obejrzeć na HBO Max, a już niedługo, Młody Sheldon zawita również na inną platformę, patrz artykuł: Już niedługo na Netflix seriale z canal+!

Miłośniczka książek, fotografii, seriali i dobrego kina! Fanka Harrego Pottera, twórczości Anety Jadowskiej oraz Marvela. Od dziecka zakochana w fantastyce, ale po inne gatunki również chętnie sięgam. Uwielbiam pisać ale póki co do szuflady. Na co dzień prowadzę swojego bloga, gdzie możecie zobaczyć mój świat, moje pasje.
1
0
Would love your thoughts, please comment.x