A gdyby tak zamieszkać w „Domu z papieru” razem z profesorem? (Recenzja dwóch pierwszych sezonów serialu „Dom z papieru”)

0

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego tak bardzo się od siebie różnimy, szczególnie jeśli chodzi o gusta filmowe?

Być może ktoś lubi oglądać horrory, ktoś inny woli kino akcji, a jeszcze inna osoba już nie może się doczekać, aby obejrzeć kolejną komedię. Różni ludzie, różne gusta i różne charaktery. Jednak tym, co niedawno połączyło przynajmniej 80% społeczeństwa to serial, który stał się fenomenem i to nie tylko w Polsce, ale na skalę światową. Dom z papieru inspiruje, śmieszy, trzyma w napięciu i rozwija umiejętność logicznego myślenia. Chyba każdy w dzieciństwie choć raz spróbował swoich sił jako detektyw. Ten serial daje nam szansę wrócić do tych czasów.

Dom z papieru a oryginalnie La Casa de Papel to produkcja, która spowodowała, że i ja z każdym kolejnym odcinkiem stawałam się zwolennikiem planu Profesora. Pomysł napadu na mennicę mógł wydawać się wyjątkowo ryzykowny a wręcz śmieszny. Jednak sposób, w jaki Profesor przewidział niemal każdy, najmniejszy szczegół wywołał u mnie podziw. Organizacja całego przedsięwzięcia zajęła naszemu Profesorowi sporo czasu, ale okazało się, że niemożliwe stało się możliwe. Najtrudniejszym elementem był tu oczywiście czynnik ludzki. Nawet najdoskonalszy plan może się zawalić, jeśli zawini człowiek. Profesor stworzył ekipę ludzi, którzy byli na różnych etapach swojego życia. Trudna przeszłość, zazwyczaj ze wpisem do kartoteki policyjnej. Pomimo wszystko Profesor obdarzył zaufaniem tak niepewne i nieprzewidywalne jednostki. Ktoś powie: „zrobił to ze względu na swoje bezpieczeństwo, gdyby coś poszło nie tak, winą obarczeni zostaliby wcześniej karani przestępcy”.

Być może, ale dobór tak odmiennych ludzi nie był tchórzostwem, a raczej ogromną odwagą. Profesor nie tylko dał im szansę na zmianę dotychczasowego życia i rozpoczęcie wszystkiego od nowa – dał im szansę się wykazać, udowodnić, że są zdolni do współpracy pomimo ich indywidualizmu. Pseudonimy będące nazwami miast? Genialne. Sama miałam ochotę poszukać dla siebie jakiegoś miasta, które mogłoby mi posłużyć za ksywkę. Wielu z Was zapewne również marzyło o tym, aby chociaż przez chwilę stać się szaloną Tokio, psychodelicznym Berlinem a może królową pieniędzy, czyli Nairobi. Myślę, że znalazły się też osoby, które tak jak ja, najbardziej zapragnęły stać się Profesorem. Mieć jego umysł, pracować nad strategią i możliwymi konsekwencjami.

Zawsze o jeden krok przed policją i wywiadem, zawsze na poczekaniu wykombinować rozwiązanie niespodziewanego problemu. A to wszystko przy zachowaniu troski o inne osoby. Dobrze wiemy, że Profesor święty nie bywał przez cały czas, ale nie przychodziło mu łatwo wyrządzanie komuś krzywdy. Wydaje mi się, że przede wszystkim liczyła się dla niego sprawiedliwość. Był skłonny wydać swojego brata – za to, że ten mógł dopuścić się morderstwa. Niesamowite także, że potrafił do swojego planu przekonać nie tylko całą ekipę, ale i nieprzekupną negocjatorkę policyjną. W mennicy i poza nią wywiązało się też wiele historii miłosnych.

Mowa tu nie tylko o miłości rozumianej, jako związek, ale miłości o wielu obliczach np. miłości rodzicielskiej, czy miłości braterskiej. Jednym z powodów, dla których Profesor dążył do realizacji planu – było właśnie wyrażenie miłości do nieżyjącego ojca, który był głównym pomysłodawcą napadu. Trzeba tu także wspomnieć o świetnie wykorzystanym przez twórców serialu utworze: Bella ciao. Teraz na każdym kroku ta piosenka nieustannie mi towarzyszy.

Po obejrzeniu dwóch pierwszych sezonów serialu Dom z papieru na platformie Netflix śmiało mogę powiedzieć, że ja tego serialu nie lubię, po prostu kocham. Jak mówią słowa wspomnianej przeze mnie piosenki w przekładzie na język polski: „Hej partyzancie weź mnie ze sobą…”, a dla mnie na miejscu będą tutaj słowa: „Hej profesorze weź mnie ze sobą…”. Sądzę, że tutaj każdy znajdzie coś dla siebie. Fani różnych gatunków jednoczą się, oglądając Dom z papieru.

Ja chętnie w takim domu bym z profesorem zamieszkała. Jeśli ktoś jeszcze nie oglądał, to polecam serdecznie, bo w Domu z papieru miejsce znajdzie się dla każdego.

0 0 vote
Article Rating

Dodaj komentarz

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments