Czas wypowiedzieć wojnę cynicznym władcom tego świata – recenzja komiksu „Nieśmiertelny Hulk. Tom 3”

Bruce Banner i jego alter ego mają już podziemną fortecę oraz potężnych sojuszników, czyli wszystko, co potrzeba, by pokonać korporację Roxxon.

Autorem tego mrocznego dzieła o jednym z najsłynniejszych superbohaterów Marvela jest brytyjski scenarzysta Al Ewing, który jest odpowiedzialny także za inny niedawno wydany komiks Strażnicy Galaktyki. Czyli zostaliśmy my. Tom 1. W większości zeszytów rysunki stworzył znany fanom Joe Bennett z pomocą: Ryana Bodenheima, Germana Garcia, Toma Reilly’ego oraz Matiasa Bergara. Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach #21–30 serii Immortal Hulk.

Fabuła wydaje się nieco powolna i na pierwszy rzut oka oznaczać to może, że będzie to kolejne nudne wydanie od Marvela. Nic bardziej mylnego! Nie uważam tego za wadę, dzięki takiej spokojniejszej rytmice możemy dokładniej skupić się na przedstawianej historii. Nie zawsze szybkie tempo musi oznaczać, że wydanie dobrze się czyta. Czasami warto zwolnić i dokładnie przedstawić czytelnikowi rozgrywaną akcję, czy motywację bohaterów.

Przyjemnie się patrzyło na nawiązania do innych postaci Marvela. Nie jesteśmy czytelnikami opowieści, gdzie cały świat jest zaskoczony z faktu istnienia tak wyjątkowej istoty jak Hulk. Często pojawiają się odniesienia do innych superbohaterów, czy lokacji, które fani na pewno będą kojarzyć. Dobrze wypadło również poruszanie problemów natury społecznej i politycznej, prowadzenie różnego rodzaju intryg w celu osiągnięcia własnych korzyści.

Komiksy superbohaterskie znane są z dużej dawki spektakularnych scen walk. W tym wydaniu nie otrzymaliśmy ich tak wiele, ale mimo to czyta się je dobrze i w żadnym z rozdziałów nie czułem nudy. Jest to jednak z całą pewnością bardzo brutalne wydanie. Widzimy przede wszystkim dużo krwi oraz kilka mocno drastycznych momentów jak na przykład zdzieranie skóry z twarzy. Będzie to niemała gratka dla osób, które czekają na mroczniejsze wydania spod szyldu Marvel Fresh. Dodatkowo część graficzna przedstawia dobrej jakości rysunki, które powinny cieszyć oko fanów.

Ostatni zeszyt to już naprawdę szalona jazda bez trzymanki. Napakowana solidną dawką akcji i brutalnych walk. Ta część różni się znacznie od wcześniejszych rozdziałów. Zakończenie może dawać lekki niedosyt, ale zostało celowo tak skonstruowane, by czytelnik nie mógł się doczekać kolejnego wydania.

Podsumowując, gorąco polecam tę pozycję. Nie powinniście żałować żadnej złotówki wydanej na ten komiks. To wciągająca historia przeznaczona dla osób, które lubią brutalne i mroczniejsze wydania. Warto zarezerwować sobie dwie lub trzy godzinki na przeczytanie tego dzieła.

Dziękuję wydawnictwu Egmont za otrzymanie egzemplarza do recenzji.

0
Would love your thoughts, please comment.x