Życie pisze różne scenariusze. Nie każdy z nich kończy się happy endem. Czy mimo tego główna bohaterki książki Reminders of him powinna się poddać? Przekonajmy się.
Kenna pięć lat spędziła w więzieniu i jedynym jej marzeniem jest odzyskanie córki. Wraca więc tam, gdzie wszystko się zaczęło. Niestety, nic nie idzie po jej myśli. Czego by nie zrobiła i jak bardzo by się nie starała, wszystko kończy się tak samo. Wciąż jest wykluczana z życia swojego dziecka. Jedyna osoba, na którą może liczyć dziewczyna, to Ledger Wars – właściciel baru. Nawiązuje się pomiędzy nimi więź, która może zaważyć na tym, czy ujrzy jeszcze swoją córkę. Czy Kenna wybierze nową miłość, czy jednak ważniejsze będzie dla niej odzyskanie dziecka?
Nie lubię książek i relacji, w których wszystko rozpoczyna się od zbliżenia. Często to, co szybko się zaczęło, równie szybko się kończy. Zazwyczaj zniechęca mnie to na tyle, że do całej książki podchodzę negatywnie, a czasem wręcz rezygnuję z przeczytania jej do końca. Tutaj jednak zaryzykowałam, ponieważ ufam Colleen Hoover na tyle, że przeczytałabym jej książkę nawet w ciemno, bo wiem, że ostatecznie i tak kupi moje serce.
W tej historii poznajemy Kennę, która odsiedziała wyrok za zabójstwo. Na początku nie znamy szczegółów tego wydarzenia. Ciężko więc ocenić, czy było to umyślne, czy też nie. Z biegiem zdarzeń wszystko pomału się wyjaśnia, ale najpierw czytelnik musi wyrobić sobie zdanie na temat głównej bohaterki na podstawie własnej intuicji.
Moja kazała mi być bardzo sceptyczną wobec postaci. Dodatkowo na samym początku, jak już wspomniałam, książka zaczęła się od szybkiego zbliżenia, co jeszcze bardziej nakreśliło mi negatywnie charakter kobiety. Trudno było mi myśleć o tym wszystkim pozytywnie, ale każdemu należy się druga szansa, więc pozwoliłam „wypowiedzieć się Kennie”.
Opowieść pokazuje przepiękną miłość matki do dziecka i co kobieta jest w stanie zrobić, by choć na chwilę je ujrzeć. Całość naprawdę daje do myślenia i pokazuje, jak ważne w życiu są relacje i uczucia. Książka pozwoliła mi doświadczyć przeróżnych emocji: od uśmiechu po łzy. Mam nadzieję, że będę mogła jeszcze kiedyś sięgnąć po podobny tytuł.
Za książkę dziękuję bardzo Wydawnictwu Otwartemu.
Odpowiedz