Moje pierwsze spotkanie z utworami Arkadego Saulskiego oraz pierwsza z poważniejszych prób zbliżenia się do kultury japońskiej.
Książka zabiera nas w podróż do Nipponu – fikcyjnej krainy, opartej na historycznej Japonii. Głównym bohaterem jest Inu, wojownik, określany także mianem Ducha. Próbując zgubić pogoń, zaszył się w karczmie. Poznał tam Nabuhidego i jego kompanów, a wskutek pewnych wydarzeń trafił na dwór ojca chłopaka, daimyo klanu Oda. Jest on od dawna zwaśniony z Sasori Hanzo. Teraz znowu zaczynają się problemy i intrygi…
Na początku ciężko było mi się wgryźć w treść, przez sporą ilość niezrozumiałych dla mnie określeń. Na szczęście wystarczyło kilka wyszukań w Google oraz skorzystanie ze słownika pojęć i terminów, znajdującego się na końcu książki. Bardzo szanuję pana Arkadego za stworzenie czegoś takiego – zwłaszcza że niektóre ze słów różniły się znaczeniem. Styl pisania jest dość luźny. W samej książce można znaleźć kilka nawiązań do współczesnych powiedzeń, jak chociażby “Ja nie umiem? Potrzymaj mi sake!”. Z drugiej strony podobają mi się opisy, które są bardzo obrazowe, nietrudno jest wyobrazić sobie choćby sceny walki.
Fabuła mnie wciągnęła, nawet nie wiem kiedy przeczytałam połowę książki. Wątek wojny między członkami klanu Oda a Sasori naprawdę mi się spodobał – intryga uknuta przez Hanzo ma wiele poziomów, a ich odkrywanie jest niesamowitym przeżyciem. Tak samo zaintrygował mnie wątek Inu, walki ze swoimi słabościami, czy miłosna relacja Nabu.
Bohaterowie przypadli mi do gustu. Udało mi się znaleźć wspólne pierwiastki z niektórymi postaciami i zrozumieć ich, nieraz trudne, położenie. Jedno jest pewne, Arkady tchnął w nie życie, dając im do ręki wachlarz rozterek, wad i zalet. Z czasem było widać zmiany, rozwój, najlepszym tego przykładem jest Nabuhide – z młodego pijaka i hulaki stał się człowiekiem rozważnym, odpowiedzialnym za to co robi, czy mówi. Z kolei Ducha jednocześnie podziwiałam i miałam ochotę palnąć w ten głupi łeb.
Jeszcze pozwolę sobie na pochwalenie ilustracji Pawła Zaręby. Mają swój klimat, idealnie wpasowujący się w powieść i dodają jej swojego uroku. Nie ma ich dużo, jednak są czymś, co zapada w pamięć. Pan Paweł stworzył także mapę zamku Owari, siedziby klanu Oda i nie mogę się na nią napatrzeć, jest naprawdę wspaniała.
Ta książka rozpoczyna trylogię o nazwie Droga Samotnego Psa i stanowi prequel do serii Zapiski Stali. Na pewno wpiszę ją sobie na listę do przeczytania, bardzo przypadł mi do gustu styl pisania autora. Jednak obawiam się, że skakanie z jednego punktu na linii czasowej do drugiego nie jest najlepszym pomysłem. Zostaje mi czekać na nowe tytuły – według informacji w książce, mają nazywać się kolejno Krwawy Wierch (premiera w lutym 2024!) i Szczerbata Śmierć. Czuję, że nie będę zawiedziona. Czytajcie, bo warto!
Autorem książki jest Arkady Saulski, ilustracje są dziełem Pawła Zaręby. Grafikę na okładce stworzył Piotr Cieśliński, a wydania podjęło się wydawnictwo Fabryka Słów.
Odpowiedz