Flavor Girls następcami Winx? – recenzja komiksu „Flavor Girls”

Świat zawsze będzie potrzebował superbohaterów. Czy teraz nastał czas młodych, Świętych Strażniczek Owoców Ziemi? 

Od dziecka uwielbiałam zagłębiać się w historię czarodziejek. Jednego dnia przeżywałam przygody razem z Klubem Winx, a drugiego ratowałam świat przed złem z W.I.T.C.H. Mogę, więc stwierdzić, że superbohaterki towarzyszyły mi przez większość mojego życia i mam dla nich specjalne miejsce w sercu.

W tym roku znowu mogłam powrócić do wspomnień z mojego dzieciństwa oraz  przeżyć kolejną wspaniałą przygodę, a pozwoliły mi na to Flavor Girls. 

Flavor Girls opowiada historię Strażniczek Świętych Owoców, których głównym zadaniem jest obrona Ziemi przed wrogimi Agarthianami. Czy nowa członkini, pomoże ocalić planetę przed zagładą?

Autor komiksu informuje, że pozycja na pewno spodoba się fanom Sailor Moon czy Cardcaptor Sakura. Warto tutaj dodać, że nie miałam do czynienia z żadną z wymienionych serii, więc nie mogę się do nich odnieść czy choćby ich porównać.

Pierwszy raz w swoim życiu mam do czynienia z dziełem Loïca Locatelii-Kournwsy’ego i od teraz wiem, że na pewno nie ostatni. Mężczyzna nie tylko sam stworzył scenariusz, ale także ilustracje. 

Od bardzo dawna, nikt nie zaskoczył mnie tak pomysłem na fabułę jak i kreską. Uważam, że wszystko tutaj zostało przemyślane i nic nie jest przypadkowe. Uwielbiam w niej to, że ma pełno tajemnic i nic nie bywa takie oczywiste. Już na samym początku, dostajemy bardzo enigmatyczny wątek, który niespodziewanie się urywa. Pojawia się pełno myśli i pytań, a autor w fantastyczny sposób prowadzi fabułę. Wie, kiedy ją zatrzymać, a kiedy przyspieszyć tak, by czytelnik był zaciekawiony i z niecierpliwością przewijał kartkę po kartce.

Ogromnym minusem komiksu jest jego długość. Totalnie za szybko się kończy! Akcja i fabuła tak pochłania czytelnika, że ciężko się spostrzec, kiedy się go skończyło. Na szczęście (i może na pocieszenie), znajduje się w nim także dodatkowa opowieść związana ze znanym filmem Dom. Jest to historia poboczna, którą autor określił jako luźną adaptację dzieła Nobuhiko Obayashiego. Bardzo spodobała mi się w niej, scena przemiany Naoko w Flavor Girls. Całość przypominała mi formę transformacji czarodziejek Winx – Enchantix. Muszę przyznać, że czytając komiks i spoglądając na owy moment, w myślach leciała mi muzyka właśnie z tego serialu, były to bardzo miłe wspomnienia z dzieciństwa.

Na samym końcu, przeznaczono miejsce na przedstawienie głównych postaci. Muszę przyznać, że pierwszy raz spotykam się z takim czymś (być może przez to, że nie czytam, aż tak wielu komiksów) i jest to idealne uzupełnienie historii. Czytelnik, może w łatwy sposób, dowiedzieć się więcej na temat  swoich ulubionych bohaterów. Oprócz wizerunków postaci znajdują się tutaj takie informacje, jak: moc bohaterki, stopień talentu kulinarnego, ulubione przedmioty czy sport. Pozwoliło mi to, zdecydować, która z bohaterek najbardziej mnie przypomina. Wybór padł na Sarę, blondwłosą oraz ambitną dziewczynę. Chociaż, muszę stwierdzić, że serduszko skradła mi Naoko, która została przepiękne narysowana i dodatkowo jej mocą jest smoczy owoc, który uwielbiam.

Z Flavors Girls, spędziłam fantastyczne chwile. Wywołały u mnie wiele emocji i przywołały najskrytsze wspomnienia. Z utęsknieniem, wyczekuje dalszych losów owocowych strażniczek!

Dziękuję bardzo Wydawnictwu NAGLE! za komiks do recenzji.

 

Miłośniczka kotów, książek i dobrej herbaty! Najbardziej preferuję fantastykę i romanse, ale innymi gatunkami nie pogardzę. Dodatkowo w moim sercu gości jeszcze teatr i taniec.
0
Would love your thoughts, please comment.x