Glukhovski umie w postapo – recenzja powieści „Outpost”

Outpost to nowa powieść Dmitrija Glukhovskiego, autora między innymi serii Metro oraz książek Witajcie w Rosji czy Future. Tym razem powraca do swoich ulubionych postapokaliptycznych klimatów. I jest to powrót więcej niż udany.

Akcja powieści dzieje się w tytułowej Placówce (nie wiem czemu wydawca zdecydował się na angielsko brzmiący tytuł), położonej w okolicach Jarosławia, strzegącej jednego z nielicznych istniejących mostów na Wołdze. Nikt nie wie, co znajduje się za zasłoną zielonej mgły, która unosi się nad toksyczną rzeką. Aż do dnia, kiedy z drugiej strony rzeki nadchodzi człowiek. Wydarzenie to będzie miało wpływ na wszystkich mieszkańców Placówki.

Glukhovski niespiesznie buduje swoją opowieść. Podaje jedynie szczątkowe informacje na temat tego jak doszło do katastrofy, która doprowadziła świat do obecnego miejsca. Opisuje życie mieszkańców Placówki, skupiając się na ich emocjach, motywacjach oraz odczuciach. To właśnie świetnie nakreśleni bohaterowie są główną siłą powieści. Michelle, dziewczyna, która tęskni do życia sprzed katastrofy, choć tak naprawdę go nie zna. Posiada jedynie zdjęcia starego świata w ledwo działającym IPhonie. Pragnie uciec z Placówki, do Moskwy, wielkiego, odbudowującego się ze zgliszcz miasta, w poszukiwaniu lepszego życia. Jegor, młody chłopak, bez wzajemności zakochany w Michelle, gotów zrobić wszystko byleby tylko zwrócić na siebie jej uwagę. Pałkan, dowódca Placówki, który za wszelką cenę stara się utrzymać porządek, pomimo, że co chwilę musi radzić sobie z kolejnymi kryzysami. Ich losy łączą się, splatają, tworząc autentyczny obraz tego w jaki sposób ludzie mogliby się zachowywać w postapokaliptycznym świecie. Postaci są złożone, świetnie skonstruowane i autentyczne.

Drugim bardzo ważnym elementem powieści jest religia. Nie chcę zdradzać zbyt wiele szczegółów, żeby uniknąć spojlerów. Temat zbawienia i potępienia pojawia się dość często, skłania czytelnika do refleksji i nie pozostawia obojętnym. Do tego w klarowny sposób przedstawia jak łatwo żyjący w Placówce (wobec braku jedzenia i coraz gorszej sytuacji bytowej) ludzie czepiają się wiary jako źródła nadziei na lepsze jutro.

Glukhovsky stworzył również niesamowity klimat. Mimo że nie przemierzamy mrocznych tuneli jak w serii Metro, atmosfera, jaką autor zbudował w Outpoście jest ciężka, gęsta, niepokojąca, brudna. Jego styl idealnie komponuje się z treścią. Emocje oddane są w sposób mistrzowski, a ostatnie kilkanaście stron powieści to prawdziwy emocjonalny rollercoster. Glukhovsky nie bierze jeńców i serwuje czytelnikom prawdziwe uderzenie obuchem. Może zakończenie nie jest aż tak mocne jak w Metro 2033 (pamiętam, że po przeczytaniu ostatniego zdania tamtej powieści, długo nie mogłem dojść do siebie), ale nie pozostawia czytelników obojętnymi i powinno pozostać w pamięci.

Podsumowując Outpost to świetna powieść w klimacie postapokaliptycznym. Dmitrij Glukhovski po raz kolejny udowodnił, że na tym polu nie ma sobie równych i wciąż w dość skostniałym zdawałoby się gatunku, jest w stanie wymyślić coś co wstrząśnie czytelnikiem. I mam nadzieję, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Od lat zainteresowany fantastyką i historią. Z czasem z czytelnika stałem się również twórcą. Pisuję szeroką pojętą fantastykę i horror, a także dzielę się z recenzjami obejrzanych filmów, przeczytanych książek i komiksów.
0
Would love your thoughts, please comment.x