Dzięki uprzejmości wydawnictwa Jaguar miałam przyjemność zapoznać się z młodzieżową książką You’d be home now autorstwa Kathleen Glasgow. Co o niej sądzę?
Kathleen Glasgow możecie kojarzyć z How to make friends with the dark, czyli jej wcześniejszej powieści. Pozycję tę docenił zarówno zagraniczny, jak i polski booktube. Warto dodać, iż obie książki zostały przetłumaczone na nasz język ojczysty, dlatego niech was nie niepokoją angielskie tytuły.
You’d be home now to historia o walce z uzależnieniem. Emory pochodzi z zamożnej rodziny, jednak nie jest podobna, ani tak popularna jak inne dziewczyny ze szkoły. Jej starszy brat, Joey to jedna z niewielu osób, z którymi utrzymuje świetny kontakt. Niestety, chłopak uzależnia się od używek. To natomiast prowadzi do wypadku, który nieodwracalnie zmieni życie bohaterów.
Cenię sobie kreację głównych oraz pobocznych postaci. W moim odczuciu każda z nich wypadła na tyle wyraźnie, że możemy poczuć, jakbyśmy znali je od dekady. Zostały one wykreowane w sposób, który sprawia, iż możemy je dostrzec w ludziach siedzących, tudzież przechodzących obok nas. Również relacje pomiędzy nimi wypadły wiarygodnie i przejmująco, co z pewnością można zaliczyć do jednego z czynników zachęcających do uważniejszego czytania.
Doceniam też wybory, których dokonała Glasgow. Przede wszystkim poszczególne wydarzenia obserwujemy z perspektywy Emory, chociaż to Joey pozostaje ważną i nieodłączną częścią tej historii. Problemy, z którymi się on mierzy, wpływają praktycznie na całe życie jego młodszej siostry. Kathleen w żadnym razie nie próbuje uczynić z niego przeszkody, tudzież kłopotu, który trzeba rozwiązać. Przeciwnie, jego uczucia oraz wewnętrzna walka mają ogromne znaczenie w kontekście tego, co powieść próbuje nam przekazać. Warto jednak zaznaczyć, iż zabieg zastosowany przez pisarkę uświadamia nam, przez co przechodzą nie tylko osoby mierzące się z uzależnieniem, ale również ich najbliżsi. Zwłaszcza jeśli jest to rodzeństwo posiadające prawo do poczucia bycia zepchniętym na dalszy plan przez własnych rodziców.
Co więcej, bohaterami książki są osoby jak, już wspomniałam majętne, o których można by pomyśleć, że zwykłe problemy zwyczajnych ludzi raczej ich nie dosięgną. Niestety, jak wspomina sama Emory, życie jej oraz jej rodziny jest idealne, lecz tylko na papierze. To również cudowny motyw, który skłania do myślenia.
Jako kolejny plus można uwzględnić próbę uniknięcia wszelkich schematów, jakie towarzyszą książkom o amerykańskiej młodzieży. Autorka zdołała mnie zaskoczyć w wielu momentach i poprowadzić fabułę nieco inaczej w stosunku do moich wyobrażeń. Dzięki temu autorce udało się stworzyć dojrzałą i wzruszającą opowieść, która pozwala w siebie uwierzyć i na zawsze zostawia część siebie w głowie czytelnika.
Na sam koniec dodam, iż Kathleen sama walczyła z uzależnieniem, więc posiada obszerne pojęcie tego, o czym pisze. Jej książka oraz szczere słowa, jakie w niej zawarła, mogą pomóc wielu czytelnikom, niezależnie od tego, czy są to osoby uzależnione, czy po prostu znają kogoś, kto z tym się zmaga, a komu chciałyby pomóc.
Podsumowując, jestem gotowa polecić wam tę książkę. Uważam, że pod wieloma względami przebiła How to make friends with the dark. Chociaż, gorąco was zachęcam do sięgnięcia po obie powieści i dziękuję z całego serca wydawnictwu Jaguar za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.
Odpowiedz