„Królowa” – ogromne rozczarowanie to mało powiedziane!

O dobry polski serial jest naprawdę bardzo trudno, a już w szczególności o taki z odpowiednią reprezentacją LGBTQ+. Kiedy usłyszałem, że powstanie pierwsza queerowa produkcja od Netflixa, czułem się bardzo podekscytowany. W końcu to Polska, a gejów, lesbijek, osób trans i innych w naszych rodzimych produkcjach zazwyczaj nie ma, a jak już są, to najczęściej przedstawiani w sposób bardzo prześmiewczy czy też ujmujący godności.  

Królowa opowiada o Sewerynie, który jest w dość podeszłym wieku. Prowadzi on swój własny sklep, gdzie sprzedaje oryginalne, własnoręcznie uszyte garnitury, jednakże mało osób wie, że prowadzi podwójne życie, czyli… życie drag queen. Jego postać nazywa się Loretta. Praktycznie każdy w Paryżu zachwyca się nią i jest bardzo rozpoznawalna. Jednakże, jak to w każdym netflixowym serialu, coś się kończy, a coś się zaczyna. Seweryn postanawia zejść ze sceny, zamknąć biznes, a to wszystko za sprawą listu, który dostał od swojej wnuczki. Prosi go ona, aby przyjechał z Francji do Polski, by pomóc swojej schorowanej córce, gdyż ona powoli umiera. Nikt z jego najbliższych osób natomiast nie wie, że Seweryn ma córkę, a co dopiero wnuczkę. Postanawia wyjechać do Polski i zostać zbawcą życia ludzkiego, ale jak się okazuje, nie za bardzo mu to wychodzi. Jest on osobą bardzo krytycznie nastawioną do ogólnego obrazu tego kraju. Ma w sobie odrobinę pogardy, ale też sentymentu, bo to właśnie tam żył przez wiele lat, poznał swoją ex żonę i dawnego chłopaka.

Fot: Netflix

 

Według mnie cała fabuła jest bardzo sztampowa. Netflix chciał dobrze, a wyszło jak zawsze. Miał być to queerowy serial, a nie opowiadanie o córce, która choruje, a niestety tak to wygląda. Loretta jest tu tylko i wyłącznie pewnego rodzaju dodatkiem. Przez 8 odcinków jedyne, co możemy obejrzeć, to naprawianie relacji ojca z córką. A gdzie wątki LGBTQ+? Ich praktycznie nie ma, a jeśli są, to tylko i wyłącznie na kilkanaście sekund gdzieś w oddali. Oczekiwałem czegoś innego! Czegoś, gdzie osoby LGBTQ+ będą szczęśliwe, akceptowane i ważne. Tutaj tego niestety nie ujrzymy. Nie określiłbym tego jako serial opowiadający o tej tematyce, a bardziej jako produkcja z udziałem bohaterów nieheteronormatywnych. Czy polecam? Zależy.

Jeśli chcecie coś z tego wynieść pozytywnego, to raczej nie, a jeśli po prostu Wam się nudzi i nie wiecie, co oglądać, to faktycznie dobrym pomysłem może być obejrzenie tej produkcji. I żeby nie było, że jestem taki krytyczny. Gra aktorska jest na wysokim poziomie! Tak samo jak charakteryzacja, soundtrack czy też dbanie o szczegóły. Musimy docenić w Polsce to, co mamy i faktycznie coś mamy, ale czy to wystarczające?

Fot: Netflix
Aktywista, Podcaster, Recenzant seriali LGBTQ+ dla czasostrefa.pl
1
0
Would love your thoughts, please comment.x