Niesamowity Slow Burn w „Umowie na miłość”. [możliwe spoilery]

Letni czas to dla mnie idealny moment na zaczytywanie się w romansach. W taki właśnie sposób natrafiłam Falon Ballard – autorkę, która na co dzień jest nauczycielką. Sama przyznaje, że największą przyjemność sprawia jej tworzenie obyczajówek oraz romansów. 

Przedstawia ona nam Sadie, dwudziestoparoletnią kobietę, która mierzy się z dużymi zmianami w swoim życiu oraz rozczarowaniami zarówno zawodowymi, jak i miłosnymi. Wszystko, czego oczekiwała od życia, runęło w gruzach, kiedy straciła posadę w branży finansowej. Pewnego wieczoru, niezbyt trzeźwa, loguje się na portal randkowy i umawia z Jackiem. Każde z nich miało jednak inne oczekiwania względem spotkania…

Pozostawiona na lodzie Sadie podejmuje impulsywną decyzję, aby zmienić swoje życie oraz spełnić  marzenia. Wprowadza się do wspaniałego domu Jacka, który ustalił dla niej śmiesznie niski czynsz i rozpoczyna własny biznes. Wspierają ją w tym jej niesamowici przyjaciele oraz nowy współlokator z przypadku. Jednocześnie dziewczyna nie jest pewna, czy podoba jej się, w jakim kierunku idzie relacja z tajemniczym mężczyzną. 

Bohaterowie niezwykle mi się spodobali. Byli autentyczni, niepozbawieni wad ani trosk. Na szczególną sympatię zasłużył sobie Nick, zawsze wspierający przyjaciół. Całym sercem pokochałam momenty, kiedy Hailey, Sadie, Nick oraz Germa organizowali wieczorne spotkania na Brooklynie i bawili się do upadłego. Autorka prowadziła akcję w bardzo żywy i wciągający sposób, trudno było odłożyć książkę na bok. Kolejnym atutem jest okładka, która przyciąga wzrok swoim wakacyjnym klimatem. 

Mimo tego –  nie wiem, czy to wina Falon Ballard, czy tłumaczenia –  słownictwo w książce było mało bogate, nad wyraz proste. Opisy wydawały się nijakie, a momentami nawet tandetne. Zdarzały się też powtórzenia, a niektóre dialogi brzmiały jak rozmowy dzieci w przedszkolu. 

Nie jestem pewna, czy po lekturze sięgnę po kolejne tytuły tej autorki. Historia Sadie oraz Jacka była przecudownie wyjątkowa i z przyjemnością ją przeczytałam, ale nie zostanie mi na długo w pamięci. Może to i lepiej? Gdy w przyszłe wakacje ponownie dostrzegę ją na półce, to znów wyruszę z bohaterami w podróż, czując przy tym utęsknione promienie słońca na twarzy. 

 

Za udostępnienie książki do recenzji serdecznie dziękuje wydawnictwu Muza.

0
Would love your thoughts, please comment.x