Nikt nie będzie mnie mordował bez ważnego powodu! − czyli recenzja „Ja, potępiona” 

Ja, potępiona to trzeci z czterech tomów autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk, opisujący losy zabitej Wiktorii Biankowskiej. W 2020 roku wydano ostatnią część serii, wskutek czego nastąpiła zmiana okładek, która łączy wszystkie książki w spójną całość.

W wyniku kolejnej diabelskiej intrygi była diablica i niedoszła anielica Wiktoria po raz kolejny umiera, w efekcie czego trafia do Tartaru. Miejsca tak strasznego, że nie mają tam wstępu nawet istoty nadprzyrodzone. Żeby się stamtąd wydostać, będzie musiała zawiązać dość niewygodne dla niej sojusze, a także przechytrzyć demoniczną Elżbietę Batory. Królową, która chce ją pozbawić mocy. Na szczęście Beleth, sprawca całego tego zamieszania, o niej nie zapomni.

Powyższy opis pochodzi ze strony lubimyczytac.pl

Wiktoria, wiodąc teoretycznie spokojne życie, znowu umiera, trafiając do Tarataru. Po drodze spotyka Charona, który informuje ją o należnej opłacie i przewozi kobietę do miejsca docelowego. W tym szarym i mrocznym miejscu główna bohaterka ma zaszczyt poznać persony takie jak Hitler, Kuba Rozpruwacz czy Elżbieta Batory.

Moim ulubionym aspektem tej części jest to, że Piotruś już nie jest tym denerwującym, nieokreślony i w końcu się ogarnął. W sumie większość bohaterów przeszła metamorfozy. Większe lub mniejsze. Wiktoria nie jest już tak grzeczna jak wcześniej, Beleth zmężniał i zaczął troszczyć się o innych. Azazel, jak to Azazel − całe życie taki sam – a jego największym marzeniem dalej jest przejęcie władzy nad Piekłem. W tym tomie poznajemy herosów greckich i inne stworzenia z mitologii greckiej.

Lektura tej książki była o wiele przyjemniejsza od poprzedniego tomu. Mimo czasami monotonnej akcji czytało mi się tę pozycję o wiele lepiej. Bohaterowie są bardziej zdecydowani, a sama Miszczuk już tak nie skacze między wydarzeniami.

Okładka została zmieniona na potrzeby wydania czwartego tomu o Wiktorii Biankowskiej. Tak jak poprzednio; na przodzie książki widnieje pół twarzy głównej bohaterki umalowanej adekwatnie do akcji. Zapewne połowa twarzy również znajduje się na wewnętrznych skrzydełkach okładki, tworząc kontrastową całość. Okładka tego tomu została stworzona w zielonych odcieniach. Z tęczówkami i tłem tego koloru idealnie kontrastują rude włosy modelki. Jest to bardzo wyrazista okładka. Niestety czytając opis, a w szczególności zdania o tym, że Tartar jest strasznym miejscem, oczekiwałam mroczniejszej grafiki, no ale ta również jest niczego sobie. Zgaduję, że skrzydełka okładki pasują do poprzednich tomów. Niestety nie mogę tego potwierdzić, ze względu na egzemplarz recenzencki.

Recenzja czwartego tomu niedługo pojawi się na stronie.

Miłośniczka filmów i książek romantycznych. W wolnych chwilach zajmuję się muzyką i sztuką szeroko pojętą. Od pewnego czasu w Internecie można mnie spotkać pod pseudonimem Nudati.
0
Would love your thoughts, please comment.x