Już po raz drugi znajdujemy się w tym wspaniałym świecie, pełnym uczłowieczonych Słodyczy, Owoców i innych. Krainie, w której się zatopiłam, niczym w lody czekoladowe na słońcu. Sięgnijcie więc po jakiejś przekąski i zapraszam do lektury!
Na początku była…Nektar
Pierwsza część to Delisiowa wersja historii o powstaniu świata. W krytycznym momencie pojawia się Nektar, jakiegoś rodzaju bóstwo, ktore pomogło miekszańcom przetrwać czas suszy i głodu. Podarowała pierwszą księgę z przepisami, która przetrwała do obecnych czasów i stała się podstawą kuchni we współczesnej Delilandii. Na naszą rzeczywistość można to porównać do kucharzy z czasów przeszłych i ich doświadczenia, które ukształtowały współczesne style gotowania i niektóre tradycyjne potrawy.
I wojna delilandzka
Mamy tu też zilustrowaną wojnę pomiędzy Słodyczkami a Owockami. Konflikt, którego powodu nie pamiętają nawet jego uczestnicy! Spór, który miał najprawdopodobniej podłoże w jakiejś zwykłej kłótni. I tu także mamy odwołanie do naszej rzeczywistości. Ile to bowiem zatargów powstało ze zwykłego nieporozumienia? Historia zna niejeden taki przypadek, i na pewno wystąpi jeszcze takich wiele. Ale grunt to zrobić to, co Delisie – umieć wyciągnąć rękę do porozumienia i zapomnieć o całej scysji.
Podsumowanie
Delisie 2. Mniam, mniam, mniam! to godna kontynuacja części pierwszej. Rozwija wątki w niej zawarte, a także dodaje kilka nowych. Zawiera także, wzorem swej poprzedniczki, przepis na cudowny deser, który na pewno wypróbuję. Nie mogę się doczekać tomu trzeciego i kolejnych kulinarnych przygód Ramen, Spaghetti i reszty mieszkańców Delilandu!
Komiks udostępniony do recenzji dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont.
Odpowiedz