Ukazał się kolejny komiks o Młodych Tytanach z uniwersum DC. Poprzedni, pod tytułem Beast Boy kocha Raven, spodobał mi się na tyle, aby kontynuować przygodę z serią.
Tym razem fabuła skupia się na dwóch synach Bruce’a Wayne’a.
Czy ich historia okaże się interesująca?
Po akcji w laboratorium Gar, Raven, Max i Damian muszą znaleźć schronienie. Szuka ich Slade Wilson. Do tego uwolniony został ojciec Raven, który jest demonem. Na szczęście Natalia przygarnia dzieciaki i postanawia poćwiczyć z nimi ich umiejętności. Damian nie jest świadomy nadajnika przy swoim pasku. Zamontował go Dick. Chłopcy niespecjalnie za sobą przepadają. A przynajmniej ten pierwszy nie znosi tego drugiego. Damian uważa, że byłby świetnym Robinem, ale Batman postanawiał jednak adoptować Dicka i wyszkolić go, żeby razem mogli chronić Gotham. Gar natomiast w końcu zgadza się na rozmowę ze swoimi rodzicami, mając nadzieję, iż nie są zamieszani w eksperymentowanie na ludziach z supermocami.
Przyznam, że ten komiks okazał się bardziej interesujący niż poprzedni. Kontrast między dwoma braćmi o przeciwnych charakterach naprawdę mi się podobał. Oczekiwałam jednak trochę więcej czegoś, co faktycznie zbliżyłoby do siebie chłopców. Uważam, że wspólne skakanie po dachach i sprawdzanie, kto jest lepszy, to za mało. Damian nienawidził swojego brata, a wystarczyła chwila, aby się do niego przekonał.
W obu chłopakach widać wpływ Bruce’a.
Obaj są świetnie wyszkolonymi wojownikami i niezwykle skutecznymi hakerami, chociaż kontaktu Damiana z ojcem nie można nazwać zbyt dobrym. Bracia to po prostu ogień i woda.
Gar wraz z Natalią ćwiczy panowanie nad swoją zmiennokształtnością. Jest naprawdę pozytywną, uroczą postacią. Kocha Raven, która musi poukładać sobie w głowie fakt, że jej ojciec demon został uwolniony. Próbuje odkryć jego plany, choć to nie takie proste. Max uczy się wraz z matką kontroli nad zmarłymi. Chce przywołać kilka duchów, jednak to niezwykle trudna sztuka.
Kami Garcia w roli scenarzystki jak zwykle świetnie się sprawdza. Historię poprowadzono w odpowiednim tempie. Ponadto odpowiada nam na wiele pytań i stawia kolejne, co zachęca do zapoznania się z następną częścią. Gabriel Picolo to jeden z moich ulubionych artystów. Jego kreska jest estetyczna i przyjemna dla oka. Postacie mają świetnie zaprezentowaną przez rysownika mimikę twarzy.
Warto wspomnieć, że ta powieść graficzna skierowana jest do osób od 13 roku życia, więc nie ma tu krwi i morderstw, mimo iż to uniwersum DC.
Komiks czytało mi się przyjemnie i chętnie sięgnę po kolejne części. Zwłaszcza że mamy zapowiedź nowej bohaterki. Podoba mi się, że Kami Garcia i Gabriel Picolo tworzą zeszyty, po które mogą sięgnąć zarówno starsi, jak i młodsi. Gorąco polecam tom pod tytułem Robin. Ta pozycja to odskocznia od mrocznego uniwersum DC, jednak wcale nie sprawia to, że jest w jakiś sposób gorsza.
Dziękuję wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji.
Odpowiedz