Serial Stranger Things zachwycił już wiele osób. Ceniony jest nie tylko za oryginalną fabułę, ale także fantastyczny klimat. Ale czy na pewno wiesz, jak to wszystko się zaczęło?
Mroczne umysły Gwendy Bond opowiadają historię matki Nastki – Terry Ives. Kobieta postanawia wziąć udział w ważnym dla kraju rządowym eksperymencie MKULTRA. Od tamtego momentu laboratorium staje się jej drugim domem.
Terry postanawia odkryć, co tak naprawdę kryje się za rządowym badaniem. Wszystko jest dla niej bardzo podejrzane. Budynek ukryty w lesie, podawanie środków psychodelicznych. To nie wygląda jak zwykłe eksperymenty…
Potrzeba odkrycia prawdy tak bardzo ją pochłania, że zapomina, jak poważnego tematu dotyka i jak wysoką cenę za to zapłaci.
Serial Stranger Things jest jednym z moich ulubionych, a nawet mogę rzecz, że ukochanym. Bardzo lubię to uniwersum oraz to, w jaki sposób scenarzyści kreują fabułę. Kiedy zobaczyłam, że na rynku dostępna jest książka, reklamowana jako jego prequel, miałam mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo się ucieszyłam, że będę mogła bardziej zagłębić się w ten świat, a z drugiej, że będzie to tylko przereklamowana historia zwana skokiem na kasę. Wiele osób wykorzystuje popularność produkcji, by jak najwięcej na niej zarobić. Na szczęście moje obawy były niepotrzebne.
I tutaj muszę być z Wami szczera. Nie wiem, jak to się stało, ale byłam tak podekscytowana tą lekturą, że nie przeczytałam opisu… Zobaczyłam tylko na okładce doktora Brennera, więc od razu wiedziałam, że książka będzie o laboratorium i tyle informacji mi wystarczyło. I wiecie co? Uważam, że to była najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć. Całą książkę myślałam, w jaki sposób połączą fabułę z obecnymi wydarzeniami. Czy będą może postacie pojawiające się w serialu? I to uczucie, kiedy na końcu książki dowiadujesz się, że główna bohaterka nosi pod sercem Jane… Naprawdę uważam, że gdyby nie podano tej informacji w opisie, książkę o wiele lepiej by się czytało. Ktoś może powiedzieć, że przecież w produkcji padło już jej imię i nazwisko, ale na swoją obronę powiem, że tak mało razy było wspomniane, że nie zostało mi w pamięci.
Autorka naprawdę podołała wyzwaniu, a było ono ogromne. Napisać historię z czyichś opowieści i jeszcze w tak dobry sposób. Przez kolejne kartki wręcz się płynęło i nie poświęcono, nie wiadomo ilu momentów, zbędnym opisom, co często lubią robić autorzy.
Mroczne umysły są obowiązkową pozycją dla fanów Stranger Things, idealnym pomysłem na spędzenie wieczoru i plasterkiem na zranione serduszko w oczekiwaniu na kolejny sezon!
Dziękuję bardzo Wydawnictwu Poradnia K za udostępnienie egzemplarza do recenzji!
Odpowiedz