Po ogromnym sukcesie serii Elfy i Krasnoludy, twórcy postanowili rozbudować świat Akwilonu o kolejne stworzenia – postawiono na Orki i gobliny. Czy faktycznie był to dobry pomysł?
Historia podąża za półorkiem o imieniu Turuk, który budzi się w środku ludzkiego, choć co prawda opuszczonego, miasta. Podczas swojej wędrówki pomiędzy budynkami próbuje przypomnieć sobie, jak się tam znalazł i dlaczego jest tak pusto. Dość szybko odkrywa, że w mieście nie jest zupełnie osamotniony. Znajdują się tam pewne stworzenia (zombi), które nie są pozytywnie nastawione do nikogo. Od teraz będzie musiał stawić czoła nowemu wyzwaniu, a przy tym uważać, aby nie stracić życia.
Ranny, cierpiący na amnezję półork brzmi jak przykład szablonowego rozwijania fabuły, jednak twórcy pozytywnie zaskoczyli mnie w tej kwestii. Spodziewałem się sporej dawki retrospekcji, użaleń bohatera, próby przypomnienia sobie czegokolwiek. Choć faktycznie coś takiego miało miejsce, było to gdzieś na dalszym planie i bardzo dobrze. W większości akcja skupiała się na próbie wydostania się wraz z innymi ocalałymi z tego przeklętego miasta.
Recenzje komiksów ze Świata Akwilonu: TUTAJ
Fabuła jest dość prosta i to jest jej największy atut. Nie ma potrzeby rozbudowywać tego, co już zostało dobrze napisane oraz poprowadzone. Wszystko tworzy spójną całość. O dziwo, w przeciwieństwie do innych części serii Świata Akwilonu poświęconych Elfom i Krasnoludom, akcja cały czas utrzymuje się ona na stałym poziomie. Nie ma żadnego budowania napięcia.
Turuk to bohater antagonistyczny, dla przetrwania jest w stanie zrobić absolutnie wszystko. Nie jest typową postacią kierującą się dobrem i losem świata. Liczy się tylko on sam, reszta to dla niego jedynie dodatki. Spodobało mi się złamanie czwartej ściany, co dodatkowo dodało komiksowi odrobinę oryginalności i pomysłowości.
Komiks Orki i gobliny. Turuk. Tom 1 czytało mi się bardzo dobrze. Jak zawsze jestem pod wrażeniem przedstawiania ziemi Akwilonu, pełnej magicznych stworzeń i tajemnic. Kreska bardzo przyjemna dla oka, a całość czyta się dość szybko. Pewne wątki mogły być bardziej rozbudowane, ale to detale. Poza tym świetnie się przy nim bawiłem.
Dziękuję Wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji.
Pozostałe recenzje:
Poprzednie części o Elfach:
Odpowiedz