Uśmiech. Po to mamy zęby! – relacja z premiery „Ballady Ptaków i Węży”

Powrót do Igrzysk Śmierci już niedługo, oficjalna premiera w kinach 17 listopada. We wtorek udało mi się być w Warszawie na pokazie. Jak wspominam to wydarzenie?

To był mój największy spontan w tym roku, o całej akcji dowiedziałam się dzień przed. Nawet się nie musiałam długo zastanawiać – bilet na pociąg i jedziemy! Małe problemy komunikacyjne mnie nie powstrzymały i udało się dotrzeć przed czasem. Cóż, mam kolejny powód, żeby nie lubić jazdy autobusem (zwłaszcza jeśli nagle przeniosą przystanek i nawet nie dadzą znać gdzie).

Całość odbyła się w Cinema City Sadyba na Powsińskiej. Organizatorem był Forum Film Polska, któremu udało się zgromadzić całkiem pokaźną widownię na salach. Przed projekcją można było sobie zrobić zdjęcia na ściance, która była na tyle szeroka, że więcej niż jedna osoba na raz mogła się fotografować. Było też stanowisko, gdzie można było się zaopatrzyć w brokat na twarzy. Ciężko mi było pozbyć się resztek z twarzy, ale trudno! Po sprawdzeniu wejściówek i zejściu na dół, przed salą IMAX także była ścianka, nieco mniejsza. Zadbano o dobry popcorn i kubek z piciem dla każdego gościa.

Na sali przed projekcją dowiedzieliśmy się o tym, że w Polsce sceny kręcono nie tylko w Hali Stulecia. Filmowanie odbyło się także w Grzędach, koło Wałbrzycha. Nagrodziliśmy brawami ludzi, którzy akurat byli obecni, a pomagali przy produkcji w naszym kraju. Niestety nikt nie przedstawił się z imienia i nazwiska.

A potem zaczęła się magia na ekranie.

Z seansu wyszłam totalnie oczarowana. Dawno nie widziałam tak dobrego filmu. Najlepsze jest to, że broni się zarówno jako oddzielna historia, jak i ekranizacja książki! Przyznam się szczerze, że książkę czytałam w momencie jak wyszła, trzy lata temu. O wielu rzeczach zapomniałam, ale teraz mam motywację, żeby do tego wrócić. Jednak nie czułam tam ani jednego zgrzytu – produkcja jest spójna fabularnie, ze świetną grą aktorską Toma Blytha, Rachel Zegler… w sumie całej obsady. Miałam ciarki podczas seansu parę razy i kilkukrotnie musiałam się powstrzymać, żeby się nie rozkleić.

Jakby ktoś pytał – w piątek idę jeszcze raz.

Po części projekcyjnej przeszliśmy do afteru, gdzie czekał na nas mały poczęstunek i napitek. Bardzo szanuję pomysł na złoty jadalny brokat na potrawach i w drinkach. Organizatorzy podeszli bardzo odpowiedzialnie do swojego zadania, podchodząc do gości, pytając o wrażenia z wydarzenia i filmu. Spędziliśmy miłe chwile, jedząc, pijąc i rozmawiając. Makaroniki rozeszły się w mgnieniu oka, tak samo jak małe burgerki (nic dziwnego, bardzo smaczne).

Cóż. Dzisiaj, gdy to piszę, jestem po 4 godzinach snu i powrocie w środku nocy do domu. Ale było warto! Bardzo, BARDZO dziękuję Danielowi i Natce ze Strefy Czytacza, dzięki którym miałam szansę na wzięcie udziału w tak cudnym wydarzeniu. Podziękowania też należą się ekipie z Forum Film Polska, którzy przygotowali to wydarzenie.

0
Would love your thoughts, please comment.x