(Z) kim właściwie jesteśmy? Recenzja spektaklu „żONa”

Komedia, która wraz z kolejnymi salwami śmiechu przynosi pytania na temat kondycji naszej tożsamości oraz współczesnych relacji międzyludzkich. żONa na podstawie sztuki Jade-Rose Parker w reżyserii Adama Sajnuka prezentowana jest na Scenie Spektaklove w Małej Warszawie.

 

Francois (Piotr Polk) to odnoszący sukcesy polityk. Razem z Carlą (Renata Dancewicz) tworzą udany związek. Ich oczkiem w głowie jest adoptowana córka Louise (Justyna Fabisiak). Ta pozornie idealna konstrukcja trzęsie się w posadach, gdy pewnego dnia Carla wyjawia mężczyźnie skrywaną od trzydziestu lat tajemnicę. Przełomowe wieści dla rodziców ma także Louise, a w całą aferę wmieszany zostaje zajadły przeciwnik głównego bohatera, Rachon (Cezary Łukaszewicz).

 

Sztuka jest bardzo bogata w zwroty akcji, które coraz bardziej angażują widza i odsłaniają kolejne problemy współczesnego społeczeństwa, często ukryte pod kruchą fasadą wizerunku i konwenansów. Obnażona zostaje hipokryzja polityki, tolerancji, hierarchii wartości. Jednym z dylematów nasuwających się po obejrzeniu spektaklu jest pytanie: czy w relacji z drugim człowiekiem skupiamy się na tym, kim on jest czy na odbiciu naszej tożsamości i tego, jak postrzegamy samych siebie?

 

Pierwsza część spektaklu rozgrywa się wyłącznie między Francois i Carlą. Rozmowa, w której ujawniane są skrywane sekrety, stanowi bazę dramaturgiczną dla drugiej odsłony, w której do małżeństwa dołączają ich córka i jej narzeczony. Wraz z kolejnymi zwrotami akcji opadają kolejne maski i wychodzą na wierzch różne emocje. Te wszystkie elementy tworzą wyważoną mieszankę komedii i dramatu psychologicznego. Znalazło się także miejsce na wskazanie różnic w postrzeganiu świata przez dwa pokolenia.

 

Rewelacyjnie prezentuje się obsada przedstawienia. Duet Polk & Dancewicz kreuje wiarygodną parę wchodzącą w fazę głębokiego kryzysu. Ze świetnej strony pokazuje się też Cezary Łukaszewicz, którego improwizacja dodaje barwy w kluczowych momentach spektaklu. Cała czwórka gra charyzmatycznie, dzięki czemu udaje im się trafić do umysłu widza, rozbawiając go do łez i skłaniając do głębszej refleksji.

 

Reasumując, żONa to interesująca pozycja w bieżącym sezonie teatralnym. Polityka, tożsamość, różnice i relacje to tematy, z których wciąż opadają kolejne kurtyny tabu i hipokryzji, więc będziemy o nich myśleć coraz więcej i coraz szerzej. Śmiech nas uwalnia, a spektakl pokazuje, że może nas także skłonić do przemyśleń.

 

Muzeolog, kulturoznawca, historyk sztuki (in spe). Najchętniej czyta literaturę faktu, a gdy nie czyta to ogląda - na ekranie, scenie czy wystawie.
0
Would love your thoughts, please comment.x