Za mało kontroli, za dużo nienawiści – recenzja „Star Wars. Darth Vader: Nieokiełznana Moc”.

Kontynuacja komiksowej serii z uniwersum Gwiezdnych Wojen, która skupia się na jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci science-fiction. Darth Vader, nie do zatrzymania, nie do pokonania.

Co za nieszczęśnik tym razem skupił na sobie jego uwagę?

Po ostatnich wydarzeniach, czyli unieszkodliwieniu Jula Tambora, Sabé postanawia dołączyć do Lorda Sithów, porzucając pozostałe dwórki. Tylko ona wie, że tyran nazywał się wcześniej Anakin Skywalker. Kobieta musi odpowiedzieć na nurtujące ją pytanie. Strach prowadzi do gniewu, gniew do nienawiści, a nienawiść? Według Mistrza Yody nienawiść prowadzi do cierpienia. Lecz Palpatine twierdzi, że zmierza ona do władzy. Jaką ścieżkę wybierze przyjaciółka Padmé? Pojawiają się też pewne komplikacje. Vader stał się niezwykle potężny, a jednocześnie słaby. Przez zakłócenie Mocy całkowicie stracił kontrolę nad swoimi umiejętnościami. Potrzebuje pomocy w postaci pewnej archeolożki. 

W międzyczasie podnosi się bunt przeciwko uczniowi Sidious’a. Droidy niegdyś zniszczone przez Dartha Vadera odbudowały się wzajemnie na nowo i poprzysięgły zemstę. Czy im się uda? Zachęcam sprawdzić. Czeka na was interesujący zwrot akcji.

W tym tomie dominował pewnego rodzaju chaos.

Szybko zakończony wątek Sabé (być może tylko na razie), wprowadzenie Aphry, bo jaka inna pani archeolog jest godna pracy z Vaderem? Zemsta droidów i problemy z Mocą najsilniejszego jej użytkownika w Galaktyce (choć Palpatine ma inne zdanie na ten temat). Sporo się dzieje. Chwilami nie nadążałam. Akcja skakała od jednego do drugiego fragmentu. Jeśli chodzi o postać Sitha, to jego słabość była mocno widoczna. Owszem, nadal budził grozę, a Moc była w nim potężniejsza niż kiedykolwiek. Jednak zabrakło tej mrocznej otoczki, która mu ciągle towarzyszyła. Fizycznie jest w stanie niszczyć statki kosmiczne, ale psychicznie upadł (jeszcze bardziej niż wcześniej). Sprawiał wrażenie zmęczonego. 

Sabé to moim zdaniem nudna bohaterka. Nie do końca rozumiem jej motywy. Oczywiście, chce pomóc Anakinowi. Jednak jego już nie ma. Zostawiła swoje przyjaciółki. Denerwuje mnie też relacja Vadera i dwórki. Z jednej strony sojusznicy, z drugiej wrogowie. Ponadto widać między nimi jakąś… iskrę. Serio. Sabé mówiła, że dla Padmé, nie zabije Vadera. Więc się do niego zbliża. Jak na mój gust aż za bardzo. 

Na szczęście w komiksie pojawia się inna postać kobieca. Doktor Chelli Aphra. Uwielbiam ją, ale uważam, że tutaj straciła swój charakter. Zabrakło pyskatego tonu, brawury i arogancji. Jest to zrozumiałe. Też bym przestała kozaczyć, stojąc obok Lorda Sithów, zwłaszcza gdybym znalazła się na jego czarnej liście. Może archeolożka nie była do końca sobą, za to na pewno nie irytowała swoją obecnością. 

Sprawa z droidami zapewne wprowadza nas w nowy crossover o nazwie Mroczne Droidy. Pierwszy tom pojawi się już niedługo. Sądzę, że to naprawdę ciekawy pomysł na fabułę. Ten rodzaj postaci,  nawet gdy gra pierwszoplanową rolę, zawsze zostaje zaćmiony przez innych, mniej blaszanych bohaterów. Mimo iż recenzja już zawiera spojlery, tutaj zakończę ten wątek, aby nie zdradzić zbyt dużo.  

Polecam serię Dartha Vadera, bo to naprawdę interesujący i głęboki bohater. Szykuje się nowy crossover między gwiezdnowojennymi seriami, a tu mamy do niego wprowadzenie. Może tom 7 nie wypadł tak dobrze jak pozostałe, to sądzę, że nie warto przerywać tej świetnej historii. 

 

Dziękuję Wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji.

Interesuję się sztuką, fantastyką i science-fiction. Lubię czytać książki i grać w gry planszowe, jak i komputerowe. Uwielbiam komiksy, zwłaszcza z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Zajmuję się rysunkiem, malarstwem i oglądaniem błyskotek na sklepowych wystawach. Jestem uzależniona od herbaty i muzyki.
0
Would love your thoughts, please comment.x