Rzadko sięgam po książki z gatunku kryminał. Lecz ta przykuła moją uwagę i zapragnęłam poznać tę historię. Nie spodziewałam się, że wywoła we mnie takie uczucia…
Akcja toczy się w polskim mieście — we Wrocławiu. Komisarz Marcin Zakrzewski zostaje wezwany do brutalnego morderstwa na młodej kobiecie. Sprawca uciekł, ale zanim to zrobił, wypowiedział dziwne słowa: „Widziałem, jak diabeł chodzi tam na palcach”. Takie same słowa usłyszał wiele lat temu od swojego brata, zanim zaginął. Są bardzo intrygujące nieprawdaż?
Okazuje się, że ślady wiodą do jego rodzinnego Szczepanowa. Wrocławskie morderstwo może wiązać się z zaginięciem dzieci z tego właśnie miasteczka i okolic. Tylko dlaczego nikt nigdy o tym nie wspomniał? To bardzo mnie nurtowało. Nikt z mieszkańców się nie zainteresował. Dlaczego? W książce znajdziecie odpowiedź.
Autor wykorzystuje mroczną, mrożącą w krew w żyłach zagadkę, doprawia ją skomplikowanym życiem uczuciowym głównego bohatera oraz bardzo dokładnymi opisami miejsc akcji — Wrocławia, Środy Śląskiej czy Szczepanowa. Momentami opisy były tak dokładne, że czytając oczami wyobraźni, można było bez problemu przenieść się w dane miejsce. To jest ogromny plus, ciężko teraz o takie książki.
Patrzenie jak policjanci małymi kroczkami dochodzą do prawdy wciąga. Jednak w pewnych momentach fabuła była przewidująca.
Główny bohater to bardzo dobry glina, który jak każdy miewa słabości, ale jest rozsądny, szczery i poukładany. Mimo tego, że w jego życiu wydarzyła się tragedia, jaką było zaginięcie brata.
Dużą zaletą powieści jest klimat. Sądzę, że to on najbardziej przyciąga uwagę. To też zasługa tytułowego martwego sadu, który leży przy kościelnym cmentarzu i diabła chodzącego tam na palcach. Wzbudza on ogromną ciekawość i zarazem lęk, przestrach.
Książkę bardzo szybko się czyta. Jest podzielona na trzydzieści pięć rozdziałów o różnej długości, ale podczas czytania nie specjalnie się to zauważa. To jak przejażdżka na rollercoasterze, niesamowita dawka różnych emocji.
Jednak wiele wrażeń i emocji przyniósł mi wspomniany już sad. Jest to dziwne miejsce, w którym czuć zawsze chłód. W nim właśnie mówi się o spotkaniu diabła. Zawsze, kiedy mówiono o sadzie i jego tajemnicach przebiegał mnie dreszcz. Jednak szybko domyśliłam się jaką mroczną i przerażającą skrywa tajemnicę, zanim odkryli to policjanci Marcin i Paulina. Odruchowo głośno powiedziałam: „No nareszcie, co tak długo”!
Trzyma w napięciu i w niepewności do samego końca. Bez wahania stwierdzam, że to jak razie najlepszy kryminał, jaki czytałam. Nawet Saga o Fjallbace Camili Lackberg nie przyniosła mi tyle emocji, co powieść Mieczysława Gorzki Martwy Sad. Jestem bardzo ciekawa, jak potoczą się losy komisarza Zakrzewskiego. Dlatego, już zaczynam czytać kolejną część!
Krótko mówiąc: warto sięgnąć po tą książkę, czyta się ją bardzo dobrze i szybko. Fabuła wciąga od pierwszych stron. Więc jeśli jesteś miłośnikiem kryminałów lub nie, sięgnij koniecznie po książkę, a na pewno nie pożałujesz!
Książkę w dobrej cenie można zakupić na Świat Książki. Link do książki –https://www.swiatksiazki.pl/martwy-sad-cykl-cienie-przeszlosci-tom-1-6542492-ksiazka.html
Odpowiedz