Chaos w Japonii – „Deadpool: Samuraj 1”.

Deadpool to postać niezwykła. Rozmawia z czytelnikami i widzami, wiedząc, że jest postacią komiksową. Czym nas zaskoczy tym razem?

Kogo tym razem wkurzy Deadpool?

Bohater czy złoczyńca?

Manga składa się z dwóch części, przez co jej objętość może przerażać. Nasz główny bohater dostaje propozycje dołączenia do oddziału Avengers w Japonii. Tony Stark miał wystarczające… argumenty, aby przekonać Deadpoola to przyjęcia oferty. Udaje się do Tokio i tam poznaje Sakurę Spider, symbionta Kage’a i Idolkę Neiro. Ciekawa grupa. Głównym przeciwnikiem okazuje się Loki, chcący zniszczyć kraj kwitnącej wiśni, za to, co zrobił Thorowi. A co zrobił? Przekonajcie się sami.

Ta manga zdaje się po prostu szydzić z amerykańskich komiksów swoim karykaturalnym podejściem do fabuły i bohaterów. Nie znajdziemy tu logiki, za to chaos i masę żartów łamiących czwartą ścianę. Tego wszystkiego nie da się brać na poważnie. I dobrze. W końcu główny bohater to Deadpool. Nie da się go zabić ani uciszyć. Ciągle gada, wymyśla riposty i w zasadzie korzysta z zabawy. Była to dla mnie niesamowita przygoda. Przyzwyczajona to standardowych komiksów, tym razem czułam, że jestem częścią tego, co ma miejsce na kartkach. Przez to, iż

Deadpool zwraca się często wprost do czytelnika, narzeka na wydawnictwo i twórców staje się wielowymiarową osobą.
Nie będę zbyt rozwodzić się nad bohaterami, bo zostali celowo przedstawieni w sposób przerysowany. Walka goni walkę, akcja nie zwalnia, absurd wychodzi poza granice tego, co znamy. Chaos, jaki panuje w środku, sprawia, że tytuł ten to niezwykły ewenement.

Sanshiro Kasama świetnie wykorzystał postać Deadpoola i przygotował coś naprawdę fantastycznego. Nie chodziło o to, by zrobić dobre tło dla bohatera, żeby miał pole do popisu. Tutaj całe wydanie, od pierwszej do ostatniej kartki przesiąka jego egzystencją. On JEST tą mangą.

Powagi tu nie znajdziecie.

Hikaru Uesugi to świetny rysownik. Idealnie umieścił bohaterów i nie przesadził z tłem. Na tak niewielkim formacie, obrazki mogłyby być nieczytelne. I w ogóle, zadowolony Kapitan Ameryka z lizaczkiem w kształcie Deadpoola to najsłodsze co ostatnio zobaczyłam.

Jestem pewna, że fanom Deadpoola pozycja ta przypadnie do gustu. Innych może przerastać suchy humor wymierzony poza komiks. Jednak jeśli chcecie spróbować czegoś nowego, gorąco polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji.

Interesuję się sztuką, fantastyką i science-fiction. Lubię czytać książki i grać w gry planszowe, jak i komputerowe. Uwielbiam komiksy, zwłaszcza z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Zajmuję się rysunkiem, malarstwem i oglądaniem błyskotek na sklepowych wystawach. Jestem uzależniona od herbaty i muzyki.
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x