Demony przychodzą same, czy to my budzimy je do życia? Milczące to opowieść o zderzeniach dwóch światów, osobistej tragedii i tym, że zło jest bliżej, niż myślimy.
Warto przeczytać książkę?
Czy wodniki i rusałki istnieją?
Akcja powieści osadzona jest w latach 20 XIX wieku w miasteczku Włodawa, do której przeniesiony zostaje przeniesiony komisarz prosto ze stolicy. Eryk Maciejowski szybko orientuje się, że życie w tym miejscu nie będzie łatwe. Utwierdza go w tym okrutna zbrodnia, w której utopiono młodą dziewczynę. Ustalenie winnego nie jest proste, gdyż ludzie wolą wierzyć, że za morderstwem stoi wodny demon a niżeli człowiek z krwi i kości. Okazuje się jednak, że ginące w wodzie kobiety, to niezwykle częsty problem Włodawy.
Komisarz Maciejowski mierzy się z własnymi demonami. W wojnie polsko-bolszewickiej stracił nie tylko przyjaciół, ale i ukochaną, o co ciągle się obwinia. Mimo wszystko musi zrzucić swój ciężar na bok i szukać mordercy. Nie jest to łatwe, gdy przesłuchiwani mówią tylko o gusłach, demonach i wierzeniach słowiańskich. Nie dopuszczają do siebie myśli, że za śmierć dziewcząt może odpowiadać śmiertelnik. Podziwiam cierpliwość głównego bohatera, bo sama straciłam ją parę razy. Eryk musiał podsłuchiwać rozmowy i wykazywał ogromny spryt, by cokolwiek ustalić. Jego przyjaciel, również policjant, wspierał go w działaniach, a raczej próbował. Przygnieciony nałogiem alkoholowym nie angażował się tak, jak Maciejowski.
Patrycja Pelica zbudowała fantastyczny klimat.
Wilgotne bagna, rozlewiska towarzyszyły mi, gdy czytałam książkę. Świetne opisy nadawały głębi i pozwoliły czytelnikowi na prawdziwy spacer po Włodawie. Stworzeni przez autorkę bohaterowie, również przypadli mi do gustu. Jednak Wasylka, mimo iż to interesująca postać, zbyt przyćmiła główny wątek. Po trzecim z kolei rozdziale, gdy ona i główny bohater znów uprawiali seks, poczułam irytację, a potem znudzenie. Mnie ciekawił wątek kryminalny i ewentualnie jakieś rozterki Eryka. Erotyki pojawiło się za dużo. Uważam też, że bardziej delikatny romans byłby bardziej odpowiedni, zwłaszcza że mężczyzna ciągle myślał o swojej zmarłej miłości. No nic, gdy powieść wróciła na poprzedni tor, znów poczułam zainteresowanie. Czytałam lepsze książki, jednak przyznam, że nie mogłam się od niej oderwać. Pisarka wiedziała, jak zatrzymać czytelnika. Sądzę też, że nie wykorzystała całego potencjału, a może wręcz przeciwnie? Może pojawiło się za dużo wątków? Podobało mi się, że pokazała, iż ludzie sami odpowiadają za zło ich otaczające. Demony nie są potrzebne, gdyż człowiek może posunąć się do okropnych i obrzydliwych rzeczy. Dlatego też nie przypadł mi do gustu wątek nadprzyrodzony, choć był niezwykle subtelny, ale był. Wolałabym, aby dawne wierzenia trwały tylko w głowach przesądnych ludzi.
Autorka umieściła w książce mini bestiariusz z istotami, które zostały wspomniane w tekście. Pojawił się też krótki rozdział na temat Włodawy, a na końcu umieszczono mapkę miasta.
Uważam, że Milczące to powieść z fantastycznym klimatem, ciekawą historią i pouczającym morałem. Mimo kilku wad uważam, że jest warta przeczytania.
Dziękuję Wydawnictwu Replika za egzemplarz do recenzji.






Odpowiedz