Serial Reign jest emitowany przez stację CW oraz Netflixa. W Polsce znany pod tytułem „Nastoletnia Maria Stuart” zadebiutował na ekranach w 2013 roku. Serial nie zdobył wiele popularności w Polsce.
Jest to serial z rodzaju, który się kocha albo nienawidzi, chociaż mnie osobiście zachwycił, średniowieczny klimat jak dla mnie na wielki plus! Dodatkowe dramaty i intrygi są jak najbardziej wskazane. Serial ma podłoże biograficzne, gdyż główne postacie istniały naprawdę.

Na sam początek tej recenzji chciałabym zaznaczyć, że serial ma w sobie wątki historyczne, ale nie wszystkie są prawdziwe, zwłaszcza w 1 sezonie widać udział modnej na tamte czasy nadużywanej czarnej magii i oczywiście przesądów, w które ludzie bardzo wierzyli, a ci, co nawet je odprawiali kończyli na stryczku.
Moim zdaniem serial nie mógłby istnieć bez samej biografii Królowej Szkotów i czarnej magii. W średniowiecznych czasach wierzono w magię, która była zakazaną wiarą. Wątki o magii w pierwszym sezonie były przesadzone, scenarzyści musieli ubarwić historię Marii i wprowadzić zmiany, które momentami trzymały w napięciu.
Pierwszy sezon Reign przypadł mi do gustu mimo wymysłów producentów. Adelaide Kane zagrała Królową Szkotów, która w rzeczywistości jest potomkinią samej Marii Stuart od strony matki. Urzekła mnie postawa aktorki, która na początku serialu wyglądała trochę jak zagubiona dziewczynka, ale z każdym odcinkiem pokazywała swój pazur. Jej przemianę najbardziej widać w dalszych sezonach, o których napisze kolejną recenzję wkrótce.

Franciszek – w tej roli Toby Regbo. Na początku serialu widzimy jego zachowanie niczym rozpuszczonego bogatego dzieciaka, z każdym kolejnym odcinkiem widać przemianę, w którego króla warto podziwiać.
Bash (Torrance Coombs) uwodzi swoim spojrzeniem od pierwszych odcinków, zawsze szlachetny i uczciwy, zaakceptował swój los jako bękart króla, któremu nic się nie należy.
W serialu są także dwórki samej Marii, które pomagają Królowej zmierzyć się ze złem i nieuczciwością świata, kiedy same nie są jej tak bardzo oddane jak powinny.
O Królowych można powiedzieć jedno albo są zapamiętane na zawsze, albo przemijają wraz ze swoją śmiercią. Królowa Szkotów na pewno jest tą pierwszą, która nie da się zapomnieć ze względu na jej tragiczne życie i wybory. Jeśli ktoś, chociaż troszeczkę się interesuje jej historią to wie o czym pisze. Niemniej jednak, miała życie tragiczne i trudne co zostało bardzo dobrze pokazane w późniejszych sezonach.

Pierwszy sezon to przede wszystkim wieczne intrygi na dworach, zamachy na królewską rodzinę oraz miłosne perypetie samej Królowej, która skakała z kwiatka na kwiatek. Królowa nie wiedziała kogo wybrać na męża, co czasami trochę irytowało mnie jako widza.
Serial zaczyna się od przyjazdu na dwór francuski młodziutkiej królowej Marii Stuart wraz z jej dwórkami, która przyjechała, aby przypieczętować zawarty Sojusz, gdy była jeszcze dzieckiem z synem Henryka i Katarzyny Medycejskiej – Delfinem Francji Franciszkiem.
Z biegiem czasu zdaje sobie sprawę, że nie jest tam mile widzianą, gdyż Szkocja jest dla Francji ciężarem, a nie oparciem. Maria poznaje coraz to nowszych adoratorów, którzy chcą starać się o jej względy przez co nieźle namieszają na królewskim dworze.
Jednak co zrobi Maria dla Szkocji? Czy zarwie Sojusz, czy zaryzykuje w miłosnym trójkącie? Kogo wybierze?
Same wzloty i upadki od pierwszego odcinka zaintrygowały mnie, a postać niesamowitej Katarzyny Medycejskiej zachwyciła mnie. Widać, że dla swojego syna jest w stanie poświęcić dosłownie wszystko wymyślając kolejne intrygi i robiąc pod górkę Królowej Szkotów. Momentami przerażała mnie tym co potrafi zrobić matka dla swojego dziecka.
Pytanie, czy jej się uda? Czy pozwoli by przepowiednie za wszystko zdecydowały? Musicie sami to zobaczyć!

Co mogę powiedzieć o serialu nie zdradzając intrygującej fabuły? Przede wszystkim muzyka była jak najbardziej wpasowana w sytuację niekiedy bardziej nowoczesna, ale pięknie skomponowana z całością. Stroje aktorów były fenomenalne, jeśli chodzi o kobiece mogłabym powiedzieć że trochę za nowoczesne, a mężczyzn były jak najbardziej dopasowane do tamtych czasów. Biżuterii było mnóstwo, czasem nawet aż za dużo. Bardzo dobrze pokazane jest bogactwo i bieda, dwa różne światy żyjące tak blisko siebie.
Pierwszy sezon Reign był niesamowity, chociaż na taki się nie zapowiadał. Późniejsze odcinki były zdecydowanie najlepsze. Nie zrażajcie się po pilocie, potem dopiero się dzieje. Parę wątków, które zostały wplecione w niektóre odcinki nadawały serialowi świeżości i tajemniczości.
Polecam obejrzeć Reign, ponieważ jest serialem, który spokojnie można zostawić sobie na seanse wieczorne o nie trudnej tematyce, ale za to wciągającej.
Autor: Justyna Górecka
Odpowiedz