Wobec powieści miałem pewne oczekiwania. Jednak czy zostały one spełnione?
Żelazny Wilk to pierwsza książka z serii Vardari. Akcja toczy się w uniwersum znanym z Kruczych pierścieni. Opowiada historię Juvy, która nienawidzi czytających z krwi. Uważa je za oszustki, które manipulują ludźmi. Główna bohaterka, choć jest jedną z nich, uparcie wypiera to ze świadomości.
Świat stworzony przez Siri Pettersen to nic nowego. Zadziwiające jest to, że wszyscy mają bzika na punkcie wilków. To polowanie na nich nakręca wszystkich ludzi. Niektórzy chorują na wilkowatość i tracą zmysły. Dla mnie nic szczególnego. Przez cały czas liczyłem na coś więcej. Były niekiedy ciekawe zwroty akcji, ale to nic wielkiego. Podczas czytania oczekiwałem, że będzie tylko lepiej… a nie było.
Dla mnie fabuła była trudna do ogarnięcia. Niekiedy nie wiedziałem, co czytam. Nie potrafiłem wciągnąć się w Żelaznego Wilka Siri Pettersen. Mam wrażenie, że autorka nie umiała w odpowiedni sposób dawkować mroku. Było za dużo takich scen. Jak wspomniałem wyżej, ciężko było mi się w tym odnaleźć.
Pierwsza połowa książki to niekończąca się męczarnia, myślałem, że nigdy nie skończę czytać. Ostatecznie zrezygnowałem i zagłębiałem się w powieść tylko wtedy, kiedy naprawdę nie miałem co robić. Nie potrafiłem znaleźć w niej nic ciekawego. Jeszcze niektóre wątki Juvy były interesujące, szczególnie gdy przebywała w swoim rodzinnym domu. Dla mnie akcja okazała się zbyt chaotyczna i nieangażująca czytelnika.
Żelazny Wilk to zdecydowanie nie jest książka skierowana do mnie. Była dla mnie torturą niczym szkolne lektury. Oczekiwałem czegoś więcej. Jednak zachęcam do przeczytania, może Wam akurat powieść przypadnie do gustu. Ja na pewno już nie sięgnę po drugi tom (o ile powstanie).
Odpowiedz