Tamta kobieta Mary Kubicy jest historią o małżeństwie, które doświadczone życiem przeprowadza się z Chicago do małego miasteczka w Maine. Nie jest ono jednak takie zwyczajne.
Niedługo po przeprowadzce zaczyna się robić niebezpiecznie. Ich sąsiadka pada ofiarą morderstwa. Nowi mieszkańcy i od razu ktoś ginie. Cała społeczność żyje tą nocą. Czy to przypadek? Co tak naprawdę się tam stało? I czy to okaże się najstraszniejsze?
Po książkę sięgnęłam z czystej ciekawości. Na co dzień nie czytam takiej literatury. Gustuję w fantastyce i romansach. Miałam okazję przeczytać kryminał po raz pierwszy, dlatego podjęłam się tego wyzwania.
Muszę przyznać, że podeszłam z pozytywnym nastawieniem do całej historii. Spodziewałam się ciekawej opowieści, która całkowicie mnie wciągnie, a akcja będzie stopniowo się rozkręcać, aż nastąpi moment kulminacyjny.
Niestety tak się nie stało. Przez znaczną część książki czytało mi się ją przyjemnie, ale bez większych fajerwerków. Kiedy zostało mi już parę stron do końca, wreszcie stało się to, na co czekałam przez cały czas! Wciągnęłam się i to jak. Akcja była niesamowita. To, co się tam działo, było nie do wyobrażenia. Wszystkie moje teorie obalono i w efekcie dostałam coś zupełnie odwrotnego. Dla tego zakończenia warto przebrnąć przez całą historię.
Jednym z elementów fabularnych, którym byłam szczególnie zafascynowana, jest wątek Myszki. Sześcioletnia dziewczynka opowiada swoją historię z Fałszywą Mamą. To jest przerażające. Myszka przeżyła tragedię, kiedy jej biologiczna matka umarła. Macocha traktowała ją w karygodny sposób i na pewno nie wpłynęło to dobrze na dziecko.
Moją ulubioną postacią z całej książki była Imogen. Tajemnicza, groźna i z charakterkiem. Autorka poświęciła jej stanowczo za mało czasu w całej historii. Chciałabym poznać ją bliżej. Czuję z tej strony mocny niedosyt.
Książkę poleciłabym fanom kryminałów. Możliwe, że dla nich ta pozycja będzie prawdziwym majstersztykiem. Dla mnie, jako fanki fantastyki, była przeciętna. Nie mogę tego powiedzieć o zakończeniu, które z kolei mogę uznać za wybitne.
Dziękuję bardzo wydawnictwu Poradnia K za możliwość zrecenzowania książki!
Odpowiedz