Związani przeznaczeniem – o tym, jak Araki rozpoczął jedną z bardziej znanych w świecie mang

jojo-part-1
Seria „Jojo's Bizarre Adventure”, part 1 „Phantom Blood” składający się z 3 tomów, wyd. JPFantastica, fot. Patrycja

Chodzi oczywiście o Jojo’s Bizarre Adventure! Wydaje mi się, że obecnie mnóstwo osób chociażby kojarzy tę nazwę. Co sądzę o pierwszym parcie? Czy pokochałam historię kamiennej maski?

Muszę na wstępie zaznaczyć, że po mangę, wydawaną w polskiej wersji przez JPFantasticę, sięgnęłam po obejrzeniu anime, więc doskonale wiedziałam, czego spodziewać się w środku. Jednakowo przyznam, że były rzeczy, które mnie mocniej zaskoczyły, a także nieco rozczarowały. Ta recenzja, chociaż obejmuje aż trzy tomy, będzie dosyć krótka. Ostrzegam od razu o ewentualnych spoilerach, ale mam wrażenie, że naczelnych memiarzy już nic związanego z tą franczyzą i tak nie zaskoczy.

Zacznę od pozytywów. Takim najważniejszym elementem są rysunki. Te były, moim skromnym zdaniem, genialne. Mogłam patrzeć na poszczególne panele godzinami i non stop wynajdowałabym elementy czy detale, które zatrzymywałyby mnie na jeszcze dłużej. Równocześnie z nimi ciągnęła się fabuła, a ta doskonale oddawała „bizarre” zawarte w tytule, które w wolnym tłumaczeniu oznacza „dziwaczne”. Przygody młodego Joestara właśnie takie były, kiedy w jego życiu pojawił się przebiegły Dio Brando. Jonathan poprzez działania przyszywanego brata musiał odnaleźć w sobie odwagę, zmuszony został do używania ogromnych pokładów siły, dobroci i inteligencji. A skoro już przy tym jesteśmy – tak bym opisała walki. Poza porządnymi ciosami, trzeba umieć kombinować. I to właśnie lubię w serii – niebanalność, dzięki której nie mamy pewności, czy nasz bohater poradzi sobie z wyzwaniem, z jakim przyszło mu się zmierzyć. Także na uwagę zasługuje skomplikowaność relacji Dio i Jonathana, ponieważ przechodzi ona przez różne fazy, od wzajemnej niechęci poprzez pozorną sympatię aż do nienawiści połączonej z szacunkiem.

Przyrównując mangę do serialu, przechodzę do wad. Jakbym nie uwielbiała Jojo’s Bizarre Adventure, tak widać, że ten konkretny part, Phantom Blood, to wprowadzenie do czegoś większego (i tu bym w tym wypadku widziała następujący po pierwszym, Bloody Stream). Mamy mnóstwo informacji o tym, czym jest Hamon (w przypadku tłumaczenia było nazwane po prostu „sztuką oddychania”), jak działa maska, w jakim celu ją stworzono… Ba, nawet relacja Jojo i Dio jest niejako wprowadzeniem – ten wątek będzie się przewijał przez kolejne części. Drugim minusem całości są… walki. Owszem, używanie inteligencji i sprytu poza samym wykorzystywaniem siły jest interesujące, jednak po obejrzeniu anime, starcia w mandze wydawały się zbyt powolne, rozciągnięte wręcz.

Podsumowując, polecam każdemu się zapoznać we własnym zakresie. Party oddzielone są po to, by bez znajomości poprzedniego, dało się zrozumieć fabułę kolejnego, więc jeśli ten Wam nie podpasuje – zawsze można sięgnąć po następne. Myślę, że z doborem formy zaznajomienia się również nie byłoby problemu. Anime od David Productions (dostępne na Netflixie) jest dosyć wierną adaptacją mangi, można spokojnie obejrzeć je i zobaczyć, że większość historii się tam pojawia. Ja osobiście poleciłabym zakupienie trzech tomów Phantom Blood ze względu na styl rysowania Hirohiko Arakiego. Arty w panelach są hipnotyzujące!

Jestem marzycielką, która myśli, że uda się jej kiedyś tam podbić rynek wydawniczy swoimi bazgrołami. Studiuję dziennikarstwo, a poza tym od niedawna pracuję jako grafik w jednym z wydawnictw. Interesuję się literaturą i muzyką (w szczególności rockiem/metalem alternatywnym). Jestem wymagającym czytelnikiem, dlatego często żartobliwie określam się jako „pani marudna” i tak też nazywa się mój bookstagram.
0
Would love your thoughts, please comment.x