Piękna wzorzysta okładka i napis proszący bym dała się jej oczarować przyciągają spojrzenie niejednej osoby. Jak mówi znane powiedzenie „nie ocenia się książki po okładce”, ale niestety w tym przypadku byłam bezsilna. Przyciągnęła mnie i zauroczyła. Ale czy po przeczytaniu rozkochała mnie w sobie? Czy dałam jej się oczarować?
Zacznijmy od tego o jakiej książce mowa. „Kirke” autorstwa Madeline Miller została wydana w zeszłym roku i od razu zajęła pierwsze miejsce na liście bestsellerów „New York Timesa”.
,,Jeśli chcesz wiedzieć, kim jesteś, zawalcz o swoje miejsce w świecie”
Kirke, córka boga słońca Heliosa i nimfy morskiej Perseidy, nie była doceniana wśród innych bogów. ,,Zbyt mało potężna. Zbyt mało piękna. Zbyt mało okrutna”. Zawsze znaleźli w niej coś do czego mogli się przyczepić. Dopiero spotkanie ze śmiertelnikiem pokazało, że jednak nie jest taka bezbronna i jej mocy zaczęli bać się nawet najwięksi bogowie.
Widząc same pozytywne opinie na temat tej książki nie wiedziałam co mnie czeka. Zazwyczaj w takich sytuacjach, gdy sięgałam po książkę fabuła okazywała się przewidywalna i nudna. W tym przypadku miałam nadzieję na coś naprawdę wartego uwagi. Nie dość, że szata graficzna okładki była przepiękna to fabuła opierała się na mitologii greckiej, którą ubóstwiam.
Jakie są więc moje wrażenia po przeczytaniu tej książki?
Właściwie skończyłam ją przed chwilą. Chciałam na świeżo opisać swoje uczucia, ponieważ będą one jak najbardziej szczere. Fabuła i sposób w jaki ujęła to wszystko autorka jest genialny. Czytając zapomniałam o całym świecie. Czułam jakbym płynęła od kartki do kartki. Bohaterowie są bardzo realistyczni. Szczególnie moją uwagę przykuła główna bohaterka. Właściwie nic o niej nie wiedziałam. Nie jest znana wśród mitologii tak jak słynna Atena, Artemida czy inne boginie. Jednak bardzo się cieszę, że autorka właśnie ją wybrała na tytułową postać. Kirke wyszła poza schematy. Nie dała się podporządkować rodzinie. Była sobą. Niby łatwe zadanie, ale w jej czasach i otoczeniu wymagało to odwagi. Bardzo dobrze pokazane jest jak zmieniają się jej kontakty z ukochanym bratem, kiedy zyskał wyższą władzę. Myślę, że zwolennicy miłosnych wątków także będą zadowoleni. Nie zawsze będą one szczęśliwe, ale na pewno znaczące w jej życiu.
Ogólnie cała treść książki została ukazana w bardzo dobry sposób. Wyobrażałam sobie wszystkie zawarte sceny. Czułam jakbym tam była i przeżywała to z nimi. Pochłonięta książką wiedziałam, że jej koniec się zbliża. Bałam się. Już nie raz tak było, że zakończenie niszczyło wszystko. Dodatkowo nienawidzę otwartych zakończeń. Docieram, więc do niego i co widzę? Zakończenie otwarte. Przeraziłam się, ale o dziwo podobało mi się. Wprowadziło to nutkę tajemniczości. Widać było, że autorka miała na nie plan.
Tak, więc czy dałam się oczarować Kirke i jej historii? Odpowiedź jest oczywista. Uległam jej urokowi i nie żałuję.
Odpowiedz