Ukazał się kolejny tom gwiezdnowojennej serii o Lordzie Vaderze. Zyskuje on niespodziewaną sojuszniczkę. Ale czy na pewno?
Co nas czeka i jak cała ta historia się zakończy?
Po rozprawieniu się ze Szkarłatnym Świtem, Vader prawie kończy swoje życie z ręki Sabé, dwórki Padmé Amidali. Dziewczyna jednak zna prawdziwą tożsamość Lorda Sithów i postanawia go ocalić w imię swoje przyjaciółki. Staje się sprzymierzeńcem Vadera, który mianuje ją Komandorem i swoją osobistą doradczynią. Nie wszyscy wierzą w to, że najwierniejsza przyboczna byłej królowej Naboo stoczyła się w mrok. Na pomoc rusza reszta dworu Padmé, czyli Dormé, Eirtaé, Sahé i Rabé. Przed nimi wielka próba. Czy pozostaną lojalne? A może dołączą do Imperium?
Sabé pomaga Vaderowi w zaprowadzeniu porządku i pozbyciu się jego wrogów. Uważam, że w tym zeszycie była to poboczna historia, gdyż komiks w większości skupiał się na samej postaci dziewczyny i jej siostrach. Lord Sithów często sprawdzał ich moralność i próbował skusić korzyściami.
Dwórki postanowiły jednak walczyć po stronie światła, wykazując się sprytem i współpracą. Ścieżka Sabé nadal nie była zbyt określona. Rozdarta między dwoma światami.
Vader mącił im w głowach, choć nie był tak okrutny, jak można byłoby się po nim spodziewać. A może był? Pragnął towarzystwa Sabé. Chciał sojuszników.
W komiksie pojawia się również Ochi z Bestoona, zabójca na zlecenie. Przyznam, iż podobały mi się sceny z nim. Pomógł dziewczynom, choć co prawda, pod przymusem. Chciał mieć je już po prostu z głowy i zejść im z oczu. Lubię Ochiego, mam nadzieję, że pojawi się w kolejnych częściach i nie zginie zbyt szybko.
A od technicznej strony?
Greg Pak, odpowiedzialny za scenariusz zaprezentował nam ciekawą historię. Powrót do przeszłości i przybliżenie nam dwórek Padmé to naprawdę niekonwencjonalny pomysł. Zawarł tu wiele akcji i dozę tajemniczości. Czytelnik podąża za postaciami i zastanawia się, co tak naprawdę nimi kieruje. Mimo to, komiks nie trzyma w napięciu, nie czuć grozy głównego bohatera. W ogóle Vader zszedł w tym zeszycie na drugi plan.
Raffaele Ienco, Luke Ross i Ibraim Roberson odwalili kawał dobrej roboty, jeśli chodzi o rysunki. Kolory nałożone przez Carlosa Lopeza i Fredrico Blee stworzyły świetny klimat oraz wszystkie zostały estetycznie do siebie podobierane, przez co nie uderzała nas w oczy fala wielu barw.
Może nie jest to mój ulubiony komiks o przygodach Dartha Vadera, ale z pewnością mogę go polecić jego wielbicielom.
Dziękuję Wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji.
Odpowiedz