Popularnego bohatera bajki chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Stich wkradł się w serca niejednemu z nas i niektórzy do dzisiaj mają do niego sentyment. Akcesoria z jego wizerunkiem cieszą się ogromną popularnością, więc czy komiks o nim także odniesie sukces?
Hiroto Wada to japoński rysownik i scenarzysta, który stworzył serię Samuraj i Stich. Przyniosła mu dużą popularność w Japonii i w innych krajach.
Manga opowiada o tym, jak pewnego dnia coś nieoczekiwanie spada z nieba. To „coś” okazuje się statkiem kosmicznym z dziwnym niebieskim stworem, który zawitał aż do średniowiecznej Japonii. Na miejscu spotka go Yamato Meison – władca jednej z prowincji. Surowy samuraj z pomocą Sticha odkrywa w sobie nowe uczucia, poznaje, co to przyjaźń.
Komiks zrobiony jest naprawdę dobrze. Na starcie otrzymujemy widok niebieskiego stworka uśmiechającego się do nas z okładki, co zdecydowanie zachęca do zapoznania się z wnętrzem lektury. Dodatkowo trafny dobór kolorów do ilustracji podwyższa wartość całości.
Hiroto Wada miał naprawdę dobrą kreskę (miał, bo niestety zmarł w wieku 46 lat). Przyjemna w odbiorze i bardzo staranna. Często zdarza się, że właśnie przez nią rezygnuję z czytania komiksu. Niektórzy twórcy mają ją specyficzną, przez co nie przemawiają do mnie ich dzieła, a uważam, że w mangach, prócz fabuły, kreska jest jedną z najważniejszych rzeczy.
Skoro już mowa o fabule, to niestety jest przeciwieństwem rysunków. Czułam, jakby składała się z jednej bądź dwóch sytuacji, które zostały rozciągnięte na całą pozycję. Nie uważam, że ukazane sceny były nieprzyjemne, bo po prostu oczekiwałam żywej akcji, a tutaj niestety jej zabrakło.
Co do bohaterów, to myślę, że autor dobrze ich wykreował. Oczywiście moja ulubiona postać to Stich, nie może być inaczej, i jego momenty najbardziej mi się podobały.
Manga to wspaniała okazja, by przypomnieć sobie, za co kochaliśmy i nadal kochamy tego małego stworka. Przywołała moje najlepsze momenty z dzieciństwa i myślę, że niejedna osoba będzie zadowolona z powrotu do dziecięcych lat i wspomnień.
Dziękuję bardzo za możliwość zrecenzowania komiksu wydawnictwu Egmont.
Odpowiedz