W połowie lipca zadebiutowała najnowsza powieść Marcela Mossa. Można ją równie łatwo pokochać, co znienawidzić. Skąd taka skrajność?
Maks Hajder, nastolatek z Warszawy, w trakcie konfliktu rodzinnego traci panowanie nad sobą i przy użyciu noża atakuje domowników. Jego rodzice giną na miejscu, a młodszy brat zostaje poważnie ranny i trafia do warszawskiego szpitala, gdzie toczy walkę o przetrwanie.
Kiedy ratownicy medyczni przybywają na miejsce, znajdują głównego bohatera siedzącego na podłodze, otoczonego zakrwawionymi ciałami. Maks wydaje się być nieświadomy tego, co właśnie zrobił. Dzień po aresztowaniu, nastolatek próbuje targnąć się na własne życie i wpada w stan śpiączki. Po odzyskaniu przytomności nie jest w stanie sobie przypomnieć szczegółów tamtego tragicznego dnia. Po jakimś czasie decyduje się opowiedzieć swoją historię policjantom prowadzącym śledztwo i wyjaśnić, dlaczego doszło do tak okrutnego morderstwa.
W miarę odkrywania szczegółów wychodzą na jaw przerażające dramaty, które rozegrały się przez lata za zamkniętymi drzwiami domu Hajderów. Śledczy zaczynają mieć wątpliwości, czy to rzeczywiście Maks był sprawcą owej zbrodni.
Może Ciebie zainteresować:
W porównaniu do poprzednich książek Marcela Mossa, Już nikt mnie nie skrzywdzi prezentuje nieco odmienną narrację. Zamiast prowadzić fabułę z perspektyw kilku postaci, które stopniowo prowadzą do punktu kulminacyjnego, w większości lektura koncentruje się na jednej narracji – Maksa. Przez prawie cały czas śledzimy jedną historię i jednego bohatera, co może być nowym doświadczeniem dla fanów autora serii Liceum Freuda. Nie twierdzę, że jest to złe, po prostu można odczuć pewien powiew świeżości.
Książka Już nikt mnie nie skrzywdzi wstrząsnęła mną głęboko. Nie mogę uwierzyć, przez jakie piekło musiał przejść Maks Hajder. Wszyscy byli przeciwko niemu, nie miał żadnego oparcia w swojej rodzinie. Większość jego młodzieńczych lat toczyła się w ciągłym strachu, niewiedzy i niepewności. Nikt nie powinien doświadczać czegoś tak traumatycznego. Każdy człowiek zasługuje na miłość i wsparcie bliskich. Dodatkowo dramatyzm wzmacniały statystyki dotyczące przemocy wśród dzieci i dorosłych, samobójstw oraz przypadków mobbingu na początku każdego rozdziału. Lektura ta uświadomiła mi, jak ważne jest docenianie tego, co mamy.
Bez wątpienia każdy powinien przeczytać książkę Już nikt mnie nie skrzywdzi. Została ona poprowadzona w niezwykle realistyczny sposób, czasami trudno uwierzyć, że to jedynie fikcja. Autor nadał całej powieści mroczny ton, utrzymujący się aż do samego końca. To naprawdę mocny thriller, który skłonił mnie do głębokich przemyśleń. Moss puszcza też oczko do fanów serii Liceum Freuda. Pojawiło się kilka wzmianek o dobrze nam znanych bohaterach i sytuacjach ze wcześniej wspomnianej szkoły średniej.
Już nikt mnie nie skrzywdzi stanowi osobną część serii Liceum Freuda, którą można czytać bez konieczności zaznajomienia się z poprzednimi książkami Marcela – choć zachęcam do sięgnięcia także i po nie!
Dziękuje Wydawnictwu Filia za egzemplarz do recenzji.
Odpowiedz