Strona głównaSeriale/FilmyRecenzje"The Falcon and the Winter Soldier" – recenzja trzeciego odcinka

„The Falcon and the Winter Soldier” – recenzja trzeciego odcinka

Czy Flag Smashers to jednoznacznie zła organizacja? Jakie odczucia wzbudza ich podejście „po trupach do celu”?

Pierwsza rzecz, jaka rzuca się w oczy nawet przed rozpoczęciem się odcinka, to jego długość. Epizod liczy sobie około 50 minut, co czyni go najdłuższym ukazanym dotychczas w serii. Wprowadza to tendencję minimalnie wzrostową. Najkrótszym odcinkiem był pierwszy, lecz z każdym następnym czas trwania epizodu się nieznacznie zwiększał. Różnica nie jest jednak duża i waha się między 2 a 3 minutami. Możemy się zatem domyślać, że w przyszłości odcinki raczej nie przekroczą magicznej liczby 60 minut.

Poprzednia część historii zakończyła się pomysłem spotkania dwójki głównych bohaterów z byłym terrorystą i pracownikiem HYDRY. Helmut Zemo, siedzący w więzieniu miał przeprowadzić ciekawą rozmowę z Falconem i Zimowym Żołnierzem, z naciskiem na tego drugiego. 

„The Falcon and the Winter Soldier” – recenzja drugiego odcinka

[Uwaga, dalsza część może zawierać spoilery.]

Po rozmowie z Baronem Zemo, Bucky decyduje się uwolnić go z więzienia oraz mimo niezadowolenia Sama, podjąć z nim współpracę. Dostają się na wyspę Madripoor, gdzie panuje bezprawie, a miliony pieniędzy, handel bronią i morderstwa na ulicach nikogo nie dziwią. No, może poza dwójką protagonistów, którzy wydają się nie rozumieć owego świata i nie zamierzają mieć z nim nic wspólnego. Ze względu na wyższy cel, nie sprzeciwiają się jednak temu, aby to były pracownik HYDRY robił za ich przewodnika i pomocnika po obcym im lądzie.

To właśnie w tym zepsutym moralnie świecie dowiadujemy się, skąd wzięła się grupa Flag Smashers i kto stoi za produkcją nowego, wręcz delikatnego serum superżołnierza. Po pięciu nieudanych próbach na Syberii niejaki Wilfred Nagel przejąć miał pracę nad projektem Zimowego Żołnierza. Gdy HYDRA upadła, został zwerbowany przez CIA, którzy mieli próbki krwi zawierające serum, od poznanego we wcześniejszym odcinku Isaiaha, czarnoskórego superżołnierza. Po długiej pracy udało się mu wyizolować niezbędne związki z płynu z jego ciała. Jednak Nagel chciał stworzyć coś innego. Coś delikatniejszego, subtelniejszego, jego zdaniem wręcz doskonałego. Coś, co nie będzie rzucało się w oczy. 

Szczęście w nieszczęściu jego projekt nie został dokończony, ponieważ za sprawą pstryknięcia Thanosa, Nagel zamienił się w pył. Nie domknął swojego programu. Po powrocie, z pomocą finansową Power Brokera, udało się mu go sfinalizować w Madripoorze. Efektem jego pracy stało się 20 fiolek serum. Wszystkie zaś ukradła Karli Morgenthau – przywódczyni organizacji Flag Smashers, której to celem jest przywrócenie porządku świata z czasów sprzed Blipa.

W trakcie przesłuchiwania Nagela, bezpieczeństwa bohaterów broniła Sharon. Była agentka musiała ukrywać się Madripoorze ze względu na akcje kryminalne, jakie poczyniła w Ameryce. Sam zapewnił jej oczyszczenie imienia i bezpieczny powrót do kraju w zamian za pomoc, na co Sharon przystała. 

Jak sytuacja ma się z organizacją rebeliantów Flag Smashers? Jak ich historię przedstawia sama Karli? Bohaterka opowiada, jak po powrocie po 5 latach do świata, zostali wyrzuceni na ulicę i nie było dla nich miejsca oraz nikt nie chciał się nimi zaopiekować. Zdecydowali się, więc samodzielnie pomóc ofiarom Blipa w sposób niestety mocno brutalny i niejednoznaczny pod względem moralnym. Ukradli serum Super Soldier stworzone przez Nagela, aby sprzeciwić się władzy. Chcieli tak pomóc tym, którzy po powrocie z pyłu zostali zrzuceni przez społeczeństwo na margines. 

W tym momencie objawia się niejednoznaczność moralna Karli jak, i jej grupy. Kradną szczepionki, sprzęty medyczne, a także zapasy żywności, aby wspomóc tych, którzy mieszkają w ośrodkach pomocy dla ludzi po Blipie. Jednak tym działaniom towarzyszy agresja i przemoc – Flag Smashers palą budynki z niewinnymi cywilami w środku oraz zabijają tych, którzy stają im na drodze. Karli twierdzi, że tylko w taki sposób jest w stanie przemówić do społeczeństwa. 

W poprzednich odcinkach organizacja rebeliantów przedstawiła się w sposób jednoznacznie pejoratywny. Tutaj jednak mamy do czynienia z dylematem moralnym, jaki stawia widzowi odcinek. Jak ocenić grupę złodziei i opozycjonistów, którzy z pomocą serum Super Soldier chcą przywrócić światu porządek sprzed czasów Blipa, jednocześnie pomagając tym, którzy ucierpieli najbardziej? 

Odcinek kończy się kolejnym pojawieniem się starej postaci MCU, mianowicie jednej z członkiń Dora Milaj, wakandyjskiej armii oraz straży królewskiej. Jej ukazanie się, ma związek z Helmutem Zemo, o którym jakimś cudem Wakanda dowiedziała się, że uciekł z więzienia. 

Wszyscy wiedzą, że w MCU nie ma przypadków, a każde jednorazowe wycięcie lub dodanie sceny dokładnie analizują producenci oraz twórcy. Czy zatem brak sceny po napisach jest znaczącym sygnałem dla odbiorców serialu? Oczekujcie kolejnych recenzji. 

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

POPULARNE

0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x